Witam.Dziś dostałem tą wiadomość,którą "dostają wszyscy tylko nie ja"czyli; ma pan guza na prawym jądrze.
Zacznę od początku;
W 2007 roku dostałem wysokiej temperatury,prawe jądro bardzo mi spuchło(około 4x było większe niż normalnie) i bardzo mnie bolało.Poszedłem do lekarza rodzinnego,a on dał mi chyba jakiś antybiotyk i proszki przeciwbólowe oraz dał skierowanie do urologa.
Bóle i opuchlizna ustąpiły więc oczywiście olałem (eh) wizytę u urologa.
Przez kilka lat jądro prawe było trochę większe od lewego ale nie przeszkadzało mi to.Od jakiegoś czasu (nie potrafię określić dokładnie,ale chyba kilka miesięcy) jądro na górze stało się twarde ,wyczuć można było duży guz.
Dziś miałem badanie u urologa i okazało się że to rak.Termin wycięcia jądra mam na 19 lutego.
Mam zrobić badania AFP, bHCG, LDH ale chyba do wtorku nie zdążę,zresztą lekarz powiedział że jak nie zdążę to nic.(pewnie zrobią mi je w szpitalu)
Ogólnie czuję się bardzo dobrze ale nie mam złudzeń że może być nie za wesoło ze mną.Nie czuję wielkiego strachu ,jestem pogodzony z każdą ewentualnością ,ale na pewno się nie poddam.Mam 40 lat.
Będę pisał o przebiegu mojej choroby na bieżąco.Bardzo też proszę o rady od każdego kto może mi coś pomóc.
Dziękuję na dziś i życzę miłej nocy.

