Martusiu ! dziewczynko dzielna i nieugięta niczym choć bardzo zmęczona!Całym sercem jestem z Tobą i dokładnie rozumiem czym jest Twoja walka z wiatrakami. Przypuszczam ,że walka z oporem Andrzeja jest nierzadko cięższa niż z samą chorobą.. Różni ludzie różnie reagują na doświadczenia , które ich spotykają a te czasem przerastają nasze możliwości. Myślę ,że opór Andzreja nie jest niczym innym jak próbą niestawiania czoła czemuś czemu wydaje mu się ,że nie podoła. Bóg jednak w dobroci swej ( lub jak ktoś woli Los) postawił na Jego drodze Ciebie , która to jak widzę skutecznie utrudniasz mu tą ucieczkę i Chwała Ci za to wielka.
Popełniamy błędy ale one są wkalkulowane w nasz byt i nikt nigdy nikomu nie odpowie co by było gdyby..Nie warto dlatego zbyt długo ogladać się wstecz i rozsądzać co by było gdybyście kroki leczenia podejmowali inaczej.Wazne gdzie jesteście dziś i że dziś wciąż chcecie walczyć i u Waszego boku są ludzie , którzy Wam w tej walce towarzyszą.( lekarze , rodzina , przyjaciele oraz my dalecy i bliscy zarazem) To bardzo trudne..wiem.. wiem doskonale ale w nas jest siła ,która pozwala nam trwać w tej walce , nie spać po nocach, szukać kolejnej drogi ratunku..ta siła to życie...
dedykują Wam piosenkę Myslovitz pt uciekinier
http://www.youtube.com/watch?v=gk1EfM7erBsNiech te ŚWIĘTA przyniosą każdemu z nas Zwycięztwo..abyśmy jakkolwiek to pojmujemy pokonali śmierć..może każdy z nas inaczej ale niech tak się stanie... Beata