nie wiem jak mam to powiedzieć....

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez m9nika » 25 Kwi 2013, 19:21

Arek lepiej bym tego nie mogła ująć ;)
chrome napisał(a): Moja choroba..już i tak doświadczyłem przez nią wielu przykrych rzeczy. Wyśmiewania się czy dokuczania ale ok..

Czy przypadkiem Antyramka nie jest Twoja przyjaciółką? viewtopic.php?f=9&t=399 bo poruszana historia jest bardzo podobna.
A jeśli okaże się, że tak, i zajrzy na Twój wątek, i sobie skojarzy (tak jak ja), to i tak będzie wiedziała. Chyba, że to nie ona.
Pozdrawiam
Zabrałeś mi tatę [*], męża ci nie oddam!
"Ty sam jesteś dla siebie największym zadaniem i twoim obowiązkiem jest dołożyć wszystkich sił, by wykonać je jak najlepiej."
Awatar użytkownika
m9nika
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1603
Rejestracja: 17 Lut 2012, 20:07

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez romi » 25 Kwi 2013, 19:27

Witaj
Zacznij się leczyć i wtedy powiedz jej o swojej chorobie. Wtedy będziesz już wiedział na czym stoisz, łatwiej Ci będzie o tym wszystkim mówić, a co najważniejsze nie zrzucisz na nią swoich problemów.
Poza tym chciałbym powiedzieć Ci że nasze rady w tym zakresie wcale nie muszą być dobre. Każda sytuacja jest indywidualna i sam powinieneś ocenić co w Twoim przypadku jest najwłaściwszym postępowaniem. Czasem warto ukryć całą sprawę do zakończenia leczenia, czasem warto powiedzieć od razu, a czasem można powiedzieć niecałą prawdę. Niestety nikt nie zna całej Twojej sytuacji i dlatego to Ty i tylko Ty możesz podjąć najwłaściwszą decyzję. To może być najważniejsza decyzja w Twoim życiu, dlatego dobrze rozważ co i jak masz powiedzieć.
A może po prostu boisz się powiedzieć, bo obawiasz się reakcji, obawiasz się, że wtedy zostaniesz sam? Pomyśl o tym czego w takiej sytuacji można dowiedzieć się o drugim człowieku.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez chrome » 25 Kwi 2013, 19:30

Stary znasz moje zdanie na ten temat..w dupie mam to leczenie, dokładnie! Mam 28 lat i zaraz pójdę w piach..Taka jest prawda! Nie pomoże mi medycyna, Wy..ewentualnie cud na który liczyć nie mogę. Nie podejmuje leczenia nie będę leżał w szpitalach i się tam kończył, rozumiesz? Po co? Jaki jest sens? Nie ma sensu...teraz już nic nie ma znaczenia oprócz tej przyjaźni i jej..
Psycholog, psychiatra, terapeuta...wszystko na jedno kopyto..gdyby była nadzieja to może i bym się leczył i korzystał z tych wszystkich porad...słuchał tych bredni, brał te chemie, sremie, naświetlania. Tylko że ja już w to nie wierzę. Mówcie co chcecie..ja wiem że sobie pomagacie i dobrze ! Popieram ale ja...ja na to nie zasługuje.. To tyle.
chrome
 
Posty: 5
Rejestracja: 25 Kwi 2013, 12:45

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez arek » 25 Kwi 2013, 19:43

No dobra, to Twoje życie - Twoja sprawa - nic nam do tego. Nikt nikomu tutaj życia układał nie będzie, choć nie ukrywam, że przykro mi czytać Twoje słowa. Chociaż pochwal się jak daleko jest posunięta choroba, że szykujesz się do piachu, pytam bo jesteśmy w jednym wieku..
Ostatnio edytowany przez arek, 25 Kwi 2013, 19:45, edytowano w sumie 1 raz
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez romi » 25 Kwi 2013, 19:43

No to jeżeli masz takie podejście to powinieneś wszystkie swoje sprawy pozałatwiać, żeby nikomu nie robić kłopotów. Jedną z tych spraw jest Twoja przyjaciółka która powinna dowiedzieć się wszystkiego i nie zwlekaj bo może być za późno.
Czy jednak nie chcesz wiedzieć co będzie za 10lat, tak z czystej ciekawości?
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez chrome » 25 Kwi 2013, 19:55

zajęło kości...każdy dzień jest dla mnie bolesny..a ja z uśmiechem mówię jej tak wszystko dobrze! Nic się nie martw! heh...Proszę już wiesz.
chrome
 
Posty: 5
Rejestracja: 25 Kwi 2013, 12:45

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez poznaniak » 25 Kwi 2013, 19:56

Chrome

Ja też miałem 28 lat jak zachorowałem, mój brat zmarł wcześniej na to samo, powinienem też od razu wykopać sobie grób i w nim położyć, ale miałem dla kogo żyć. Wydaje mi się, że Twoja Przyjaciółka, jeśli się dowie, to "kopnie Cię" tak pozytywnie w tyłek, bo życie jest zbyt piękne, żeby tak z niego rezygnować... no ale to oczywiście Twój wybór.

Pozdrawiam i liczę na Twoje "otrzeźwienie"!
poznaniak
Przyjaciel Forum
 
Posty: 353
Rejestracja: 14 Cze 2011, 22:13

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez mort » 25 Kwi 2013, 20:12

Chrome
Weź się w garść i walcz!
Moim zdaniem przerzuty do kości to poważna sprawa, ale nie poddawaj się bez walki. Przedstaw swoją sytuację naszym expertom może jeszcze da się coś zrobić.
Porozmawiaj również szczerze z przyjaciółką. Myślę,że zamknąłeś się w sobie i czujesz się bardzo nieszczęśliwy i samotny.
zacznij działać!
mort
 
Posty: 45
Rejestracja: 29 Mar 2013, 12:18

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez Adrian1975 » 25 Kwi 2013, 21:00

Chłopie,

weź się w garść i walcz z chorobą!

wiem, że możesz mieć wiele wątpliwości, które Tobą targają...
jednak, masz dla Kogo żyć...
sam napisałeś, że ta osoba ma dość swoich problemów i nie chcesz jej obarczać swoimi...
a myślisz, że jak odejdziesz, to problemów jej ubędzie, czy będzie wręcz odwrotnie i zranisz koszmarnie jej serce....

pomyśl o tym, zanim całkiem się poddasz


powodzenia

Adrian
Adrian
seminoma testis PT1, 4BEP w DCO, obecnie pod kontrolą w Krotoszynie
Awatar użytkownika
Adrian1975
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1009
Rejestracja: 01 Paź 2012, 19:00
Miejscowość: Trzebnica,DLN

Re: nie wiem jak mam to powiedzieć....

Postprzez m9nika » 26 Kwi 2013, 08:48

Witam
Mimo, że się z Twoją decyzją nie zgadzam to ją szanuję.
Uważam, że powinieneś powiedzieć swojej przyjaciółce o swoim stanie, bo gdy Ciebie zabraknie będzie miała poczucia winy, że nie spędziła z Tobą więcej czasu. A bardzo źle się później żyje z poczuciem winy.
Ja bym chciała wiedzieć.
Pozdrawiam
Zabrałeś mi tatę [*], męża ci nie oddam!
"Ty sam jesteś dla siebie największym zadaniem i twoim obowiązkiem jest dołożyć wszystkich sił, by wykonać je jak najlepiej."
Awatar użytkownika
m9nika
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1603
Rejestracja: 17 Lut 2012, 20:07

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości