Nie bardzo wiem od czego zacząć ale moze zacznę od początku
ponad rok temu lekarz zdiagnozował u mnie guz jądra. Mówiąc szczerze sprawę trochę zaniedbałem ponieważ już wcześniej zaczęło się powiększać ale to bagatelizowałem, dopiero gdy zaczeło boleć poszedłem do lekarza. gdy po usg urolog stwierdził że jądro trzeba usunąć umówiłem się na operację w Zabrzu, na którą musiałem czekać około miesiąca. Jednak tydzień przed planowaną operacją zdarzyło się coś strasznego: masywny zator płucny. mimo że lekarze nie dawali mi zbyt dużych szans na przeżycie, mimo bardzo ciężkiego stanu pooperacyjnego po embolektomii, konieczności wszczepienia ECMO (sztuczne płuco serce) i utrzymania go 2 tygodnie, to po 3 tygodniowej śpiączce farmakologicznej wybudziłem się.
Jednak po tym jak lekarze ustabilizowali mój stan przyszedł czas na chemioterapię. nie można było czekać więc pierwszą serię dostałem gdy nawet jeszcze po tych moich przejściach nie wstawałem z łóżka. Była ona z uwagi na mój stan nieco złagodzona "chemioterapia EP - (cisplatyna z epozydem) w dawkach zredukowanych z uwagi na stan chorego. Z uwagi na złą tolerancję chemioterapii cisplatyną (znaczna retencja płynów) zdecydowano kontynuować chemioterapię z udziałem karboplatyny" Następne 3 serie (ok co miesiąc) dostałem już według schematu BEP w dawkach należych.
po tym miałem jeszcze dwie dolewki bleomycyny po 30mg
dodam jeszcze że markery przed chemią były b. wysokie HCG- 6400 AFP-240, po usunięciu guza do teraz utrzymują się w normie
Ostatnią chemię wziąłem w listopadzie 2012 i na tym moje leczenie chemiczne na dzień dzisiejszy jest zakończone.
dopiero po tych 4 seriach chemioterapii lekarze z Kliniki im Marii Skłodowskiej-Curie w Krakowie zdecydowali usunąc mi jądro z guzem. zabieg odbył się w grudniu 2012r w trakcie obserwacji badanie TK ujawniło powiększone węzły chłonne i zmiany w płucach, z którymi jednak na razie lekarze twierdzą że nie trzeba nic robić (dalej wkleję dokładny opis /skan/ z badania i wyniki badania histopatologicznego)
zdecydowałem się napisać na tym forum z gorącą prośbą o pomoc, gdyż czytając kilka tematów zauważyłem że w przypadkach podobnych do mojego zalecane jest usunięcie węzłów chłonnych i ewentualnych zmian w płucach, a lekarze z kliniki w której się leczę twierdzą że na razie nie trzeba nic robić tylko obserwacja. dodam jeszcze tylko że następna tomografia ukazała nieco więcej zmian w płucach, po czym zostałem skierowany na badanie PET. teraz czekam na wyniki.
Z góry przepraszam że może jest to napisane trochę nieskładnie ale proszę o wyrozumiałość... no i pomoc co mam teraz zrobić, czy zaufać lekarzom u których teraz się leczę czy moze skonsultować się w innej klinice? bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi

