No i z tym zaufaniem ciężko, oj ciężko

Wielokrotnie to powtarzam, nawet przed tym całym gorącym okresem u siebie (bo pierwszy rak przełamałem strach i do urologa poszedłem w 2009 roku, dzień przed Nowym Rokiem) i powtarzać będę, że bardzo mało mówi się o potrzebie badania jąder u mężczyzn. Wiele mówi się o raku piersi u kobiet (i całe szczęście, że mówi się dużo), ale za mało, a wręcz w ogóle o raku jądra u mężczyzn. I tu pojawia się problem, bo ja nigdy palpacyjnie ich nie badałem, więc nie znam struktury, kształtu, wręcz boję się dotykać badać, tak jak w 2009 coś wyczułem i od razu myślałem że to rak, a okazało się być tylko żylakiem powrózka. Tak samo było w 2010 roku (także dzień przed Nowym Rokiem), no i ponad dwa lata przerwy. Dopiero materiał Marka Nowickiego w Faktach TVN przypomniał mi o profilaktyce. Poszedłem będąc przekonany o żylakach lewego jądra. Jakież było moje zdziwienie, że to prawe jakieś biedne jest. I tak do tej pory nie wiadomo co mu jest.. Choć palpacyjnie rzadko badam, to nigdy nie wyczułem tam nic podejrzanego. A teraz boję się nawet ruszać, bo powoli panuję nad psychiką..
Więc co do tego zaufania, to nie wiem co się musi stać, i do kogo miałbym się zwrócić, że czuć się najzwyczajniej w świecie bezpiecznie. Powiedzmy że uspokoiły mnie słowa lekarza, który powiedział że za 6 tyg. do kolejnej wizyty przeżyję i przerzutów żadnych nie będzie. Więc powiedzmy, że.. tata, a marcin powiedział, że jego tata powiedział, że..
