Witam po długiej nieobecności
Z braku czasu zaniedbałem forum ale dziś po programie Drzyzgi przypomniałem sobie o was

Moje posty skończyły się w środku chemioterapi wiec dalej :
Pierwszy kurs to była pestka, nie biorąc pod uwagę samego procesu podawania chemi ale o tym nie napisze bo nie wiem czy jest tak wszędzie czy tylko w naszym masakrycznym ośrodku.
W drugim dostałem ostro w dupe, wymiotowałem tylko raz ale za to czułem się jakby ktoś życie ze mnie wypompował, czułem się słaby do tego stopnia że z trudem zawiązywałem buty.
Do tego załatwiłem się jedzeniem (którego jak się później dowiedziałem nie powinienem jeść podczas chemi), co zaowocowało ostrą zgagą, utratą smaku, bólem brzucha, zaparciami itd. po prostu koszmar, piątego dnia chciałem już zrezygnować ale kobita mnie wygnała haha:)
Po chemi z dnia na dzień czułem się coraz lepiej, w bardzo krótkim czasie odzyskałem sprawność nawet lepszą niż przed chorobą, teraz czuje się wręcz wyśmienicie.
Jak tylko poczułem się lepiej postanowiłem przerwać chorobowe i wrócić do pracy i co?
Powiedziano mi że ?w tej firmie się nie choruje? jak wrócę to mnie zwolnią.
Pozostawię to bez komentarzaDwa tygodnie temu miałem TK i markery , coś poszło jednak nie tak :
Markery mam w normie
TK wykazała dwa powiększone węzły w śródbrzuszu.
Lekarz stwierdził że coś jest nie tak skoro przed chemią było czysto to po chemi tym bardziej powinno być, zlecił powtórzyć badania i się nie przejmować.
TK mam pod koniec czerwca wiec czekam.
Tak jak pisałem wcześniej czuję się bardzo dobrze, włosy odrosły identycznie jak miałem, w niecałe pół roku doszedłem do formy z przed zabiegu.
Nie bójcie się rak to nie wyrok, ja ze swoim chodziłem ze dwa lata (nie ma się co chwalić oczywiście, uspokajam tylko tych co oglądali Drzyzge i słuchali że pół roku to tragedia, to prawda im wcześniej tym lepiej ale reguły nie ma)
Pytajcie, chętnie odpowiem na wasze pytania.