Witajcie po przerwie. Dzis wrocilem do domu. Po usg profesor stwierdzil ze wyglada to lepiej niz podczas badania palpacyjnego. W czwartek przyjeto mnie do kliniki a w piatek na stol. Przy przyjeciu pobrano do badan krew w ilosci 5 fiolek (az mi sie ciemno zrobilo na chwile przed oczami i malo nie zaslablem) oczywiscie bylem na czczo. Na obiad dostalem zupke polewajke a na wieczor czopka na oczyszczenie. W dzien zabiegu rano 2 male zolte proszki i zakaz chodzenia. Krecilo sie po nich w glowie. Przed zabiegiem jeszcze raz usg i na .blok. Wybralem znieczulenie ogolne. No i teraz. Badanie obrazowe: w okolicy ogona najadrza lewego widoczna dobrze odgraniczona od jadra , owalna zmiana sr. 15,6 mm o niejednorodnej strukturze i wzmozonym przeplywie naczyniowym. Zylaki powrozka nasiennego lewego. Dnia 21.06 wykonano zabieg j.w. przebieg o kolooperacyjny bez powiklan. Zostalem poinformowany ..o mozliwosci usuniecia guza z jadrem. Zgodzilem sie. I jak sie okazuje udalo sie usunac tylko guza, co mnie niepokoi, a dodatkowo zabieg zostal wykonany przez moszne. Dzis przy wypisie poinformowano mnie ze byly rowniez nacieki na. Powrozku nasiennym? Czy usunieto nie wiem. Na koniec zapytalem o badanie markerow po czym lekarz ( nie profesor ) szukajac w karcie inf. powiedzial ze nie byly robione...

wspomnial ze sie je stosuje do czego innego. Wiec po co bylo tyle krwi do badan? Nie wiem juz co myslec, aha no i wyniki hist pat za 3 tyg. Przepraszam za ewentualne bledy ale pisze z telefonu a nie jestem wprawiony. Czekam na opinie...