Wynik tomografu - co oznacza?

Działania profilaktyczne oraz diagnostyka nowotworów jądra.

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez troll » 09 Cze 2011, 14:54

Witaj,

Gdyby znaleziono żywe utkanie nowotworu to postępowanie niestety nie jest już określone schematem i tutaj należy polegać na wiedzy i doświadczeniu onkologa klinicznego. Możliwe jest zarówno rozpoczęcie leczenia III linii jak i kontynuacja poprzedniego programu. Wszystko zależy od tego, jak duże jest ryzyko, że nowotwór nabył chemiooporność na cisplatynę. Jeśli takie ryzyko istnieje to najrozsądniejsze wydaje się zastosowanie programu IPO, schematu, którego leki nie wykazują oporności krzyżowej z cisplatyną, w ogóle działają w innym mechanizmie. Natomiast jest to wariant mało optymistyczny ale również mało prawdopodobny. Zgadzam się z alli, że najprawdopodobniej pozostanie Wam obserwacja, bo nic żywego już się tam nie znajdzie :)

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez alli » 09 Cze 2011, 20:43

Witam,

Edal, co do zabiegu RPLND, o który pytasz. Jasne, że dacie radę!!! Mój brat miał już taką operację 2 razy. Za pierwszym razem trochę szybciej do siebie doszedł, poza tym wtedy szedł na operację bez bólu, 2 miesiące po zakończeniu chemii. Jest to sytuacja stresująca, bo każdy kogo to czeka wie, że jest to poważna operacja, zwykle chirurg wyjaśnia co będą robić- cięcie brzucha od mostku do pępka, odsuwane są narządy, wycinane co zbędne i podejrzane. Jest napięcie i nerwy nasilające się z każdym dniem, który przybliża do dnia operacji. Ale tak naprawdę najgorszy jest ten czas, kiedy naszego bliskiego zabierają na blok operacyjny. Mój brat dostał wcześniej jakąś tableteczkę (może coś na uspokojenie?nie wiem), ale mimo to drżało mu ciało, i miał wrażenie, że mu zimno. Ale to pewnie tylko nerwy! Każdy może to inaczej przechodzić. Jak już usłyszysz od lekarza, że operacja zakończona, że już wybudzony z narkozy, odetchniesz niesamowicie. Pozostanie oczywiście jeszcze niepokój związany z wynikiem histopatologicznym. Pamiętam jak za pierwszym razem, kiedy 3 tygodnie po o[peracji brat zadzwonił do COI z zapytaniem o wynik i usłyszał, że jest dobry i dalszej chemii nie będzie to miał łzy szczęścia w oczach. A po ostatniej operacji, gdy dostał informację, że jest wynik i niestety potrzebna chemia (ode mnie to usłyszał, nawet nie wiedziałam, jak mu to powiedzieć), to...tez miał szkliste oczy (tyle, że tym razem nie ze szczęścia) i trochę był rozczarowany, wystraszony i zrobiło mu się słabo. Sama operacja trwa około 4 godzin, łącznie z przygotowaniem- nawodnieniem, podaniem narkozy, Druga doba po operacji jest troszkę cięższa, bo już trzeba zacząć siadać, a ten brzuszek trochę ciągnie, (nie wspomnę o tym jak wygląda miejsce zszycia, bo dla mnie jest to widok wywołujący słabość) ale później to już z górki. Nie wiem co jeszcze mogłabym Ci napisać w tym temacie. Mój brat leżał w COI (3lata temu) z chłopakiem, który oprócz RPLN miał jeszczę operację na płuca (usuwali z klatki piersiowej zmiany przetrwałe)- i on akurat mówił, że to było gorsze (tzn. większy ból, dłuższe dochodzenie do siebie itp.). A co do RPLN mój brat mówi, że do przejścia:) że ten stres i strach przed operacją są gorsze niż sama operacja. No i tu potrzebne jest nastawienie, że ta operacja będzie kropką nad i i doprowadzi do całkowitego wyleczenia. Nie wiem, czy o takie informacje Ci chodziło, gdy pytałaś o RPLND, jeśli coś jeszcze Cię ciekawi, pytaj śmiało. Jak nie będę wiedziała podpytam brata ;) Już nie jest taki nerwowy. Będzie dobrze, pozdrawiam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez edal » 09 Cze 2011, 22:06

Hmmm....pytam dalej ;)
No dobrze, a dlaczego Twojego brata operowali 2 razy???? Czyżby nie wycieli wszystkich węzłów za pierwszym razem???
Tak, kuba dziś też w rozmowie wspominał o obawie co do operacji. Ale jeśli ona ma dać nam szansę na pełne szczęście to nie ma rady !!!!
A wiesz, czytałam Twoje posty, ale napisz jeszcze raz: dlaczego brat znalazł się w Magodencie, skoro w W-wie i poza nią COI wiedzie prym?
A jak brat funkcjonuje bez węzłów? Są jakieś niedogodności??
Awatar użytkownika
edal
Przyjaciel Forum
 
Posty: 134
Rejestracja: 13 Maj 2011, 21:21

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez alli » 09 Cze 2011, 23:30

Witaj,

edal napisał(a):No dobrze, a dlaczego Twojego brata operowali 2 razy???? Czyżby nie wycieli wszystkich węzłów za pierwszym razem???

Druga operacja, która miała miejsce w ostatnim czasie była niezbędna ponieważ pojawił się w jamie brzusznej powiększony pakiet węzłowy (właściwie w tym samym miejscu odrosło). Ale tu jest mowa o wznowie choroby, na dodatek po dłuższym czasie, czy to oznacza, że nie wszystko zostało wycięte? Sama nie wiem jak na to odpowiedzieć- bo nie jest to kwestia "niedopatrzenia" chirurga, prawdopodobnie zostały jakieś mikroogniska nowotworowe, które ani nie powodowały wzrostu markerów, ani nie uwidaczniały niczego w tomografii. I to z nich jakoś sobie urósł ten guz. Ale to nie jest tak, że wycinają wszystkie węzły, tylko te "podejrzane"-a więc te powiększone, albo te martwicze
Pewnie jeszcze zastanawia Cię fakt, czemu mój brat najpierw miał operację, a pózniej chemię, a Twój mąż ma odwrotnie. U mojego brata było podejrzenie, że mamy do czynienia z potworniakiem, na którego chemia nie podziała, można a właściwie trzeba go usunąć chirurgicznie. Gdyby tak się okazało, nie byłoby już chemii.
COI wiedzie prym w warszawie, ale....byliście tam, sami widzieliście co tam się dzieje, ilu pacjentów, terminy...Ja wydzwaniałam tam próbując przyspieszyć termin konsultacji brata, po tym jak już rozpoznano wznowę, byłam "spławiana", pojechałam więc osobiście, błagając lekarkę w gabinecie, by choć o kilka dni przyspieszyła termin (przecież im szybciej się zdiagnozuje, tym większe szanse na wyleczenie, nie mówiąc już o szybkim włączeniu leczenia). tak więc wszystko się przeciągało. Gdyby bólu nie było, to pewnie brat by cierpliwie czekał. Ale...on nieraz po 3 razy dziennie był na pogotowiu. To było takie straszne, jak on niesamowicie cierpiał, to tylko on wie i jego najbliżsi, którzy dzień w dzień widzieli go w coraz to gorszym stanie, leżącego i pojękującego lub kulącego się na podłodze z bólu. Momentami mówił, że chyba sobie coś zrobi, bo nie wytrzyma tego. Zatem czas był tu bardzo istotny, bo liczyliśmy na to, że po operacji ból ustąpi, bo nie będzie juz nic uciskać. Gdy lekarz z COI powiedział mi, że brat ma się umówić na konsultację (podkreślam- konsultację!!!- czyli byłoby tylko potwierdzenie, że będzie operacja, a termin...pewnie by go powiadomili telefonicznie, może za miesiąc, może dwa), a dr Sarosiek zaproponował konsultację u siebie, to się zdecydowaliśmy. Powiem Ci szczerze, że brat nie do końca chciał przyjechać. Mówił, że znowu konsultacja, bez wyników prześwietlenia, pojedzie tylko, żeby usłyszeć że ma być operacja (a to zniechęcenie do jazdy brało się z towarzyszącego bólu, który odbierał chęć na cokolwiek). A w Magodencie poszło tak sprawnie (udało mi się odebrać klisze z COI, więc nie jechaliśmy na te konsultację bez niczego. Przy konsultacji u dr Sarosieka była jednocześnie rozmowa z chirurgiem i wyznaczenie terminu operacji (chyba był krótszy niż 2 tygodnie).
Mówiłam bratu, że ma prawo skonsultować swoje wyniki u innego lekarza, że to mu nie zamyka drogi leczenia, gdyby chciał kontynuować tam, w COI. Ale teraz już brat nie ma wątpliwości. I ja też nie mam.
Powiem Ci jeszcze Edal, że gdyby Twój mąż był leczony w COI i gdyby ta gorączka neutropeniczna wystąpiła, raczej nie mogłabyś liczyć na takie zaangażowanie w opanowanie sytuacji, jakiego doświadczyliście w Magodencie?Tu, z tego co zauważyłam siedząc na korytarzu lekarz podchodzi do swojego pacjenta, z wynikami, rozmawia...Tam było trochę inaczej, pacjent był jakby kolejnym przypadkiem, ale to akurat nie wynika chyba ze złej woli lekarzy, tylko po prostu z liczby konsultowanych pacjentów. Poza tym takie samo leczenie byłoby w tej chwili w COI. Miałam jeden straszny kryzys w tym wszystkim- jak przeczytałam wynik histopatologiczny wyciętych węzłów- "fragment rozpadu guza". Wtedy pomyślałam- Boże to już koniec, przecież czytałam, że można rozważyć operację, jeśli da się zapewnić usunięcie całej zmiany, więc teraz się rozsieje i w ogóle. A poza tym jak to fragment? Przecież chirurg mówił, że wyciął wszystko! A tu fragment. Rozumiesz moje zwątpienie? Dalej nie wiem, czemu ten wynik był taki pobieżny. Obserwowałam tyle wątków i właściwie nigdy nie spotkałam się z podobnym opisem, ale już nie rozmyślam nad tym.
edal napisał(a):A jak brat funkcjonuje bez węzłów? Są jakieś niedogodności??


Generalnie to usuwanie tych węzłów może zmniejszać odporność. Brat nie łapał jakichś infekcji, zaobserwowane zmiany po chorobie (nie wiem czy można to identyfikować z brakiem tych węzłów, czy z upływającym czasem, czy ogólnie z chorobą, chemioterapią itd.) to brak odporności na zimno (czyli taki się zrobił "zmarzluszek") i szybsze męczenie się (wcześniej, przed chorobą pracował ciężko, po kilkanaście godzin dziennie na budowie, po chorobie nie miał już na to siły. Pracował, ale po 10 godzinach już brakowało sił. Po roku od operacji wrócił do pracy.
Ależ się rozpisałam :D Pozdrawiam
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez edal » 14 Cze 2011, 11:20

Witam,
Trollu, dr zaproponował mężowi port - napisz mi proszę czy to dobra rzecz, jak się z tym obchodzić w warunkach domowych. Pamiętam, że widziałam coś takiego u pacjenta leżącego obok 3 lata temu, ale nic na ten temat nie wiem?
Kuba jest od niedzieli na kolejnym cyklu, dziś wiadomość, że markery się unormowały, cieszę się!! Choć i smucę, bo alli brat ma podwyższone AFP :(

Pozdrawiam edal
Awatar użytkownika
edal
Przyjaciel Forum
 
Posty: 134
Rejestracja: 13 Maj 2011, 21:21

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez troll » 14 Cze 2011, 19:28

Witam,

Wobec planowanej chemioterapii większości chorym we Francji czy Niemczech wszczepiany jest port naczyniowy. Urządzenie proste a przy tym dające niezwykły komfort leczenia (brak wkłuć - często wielokrotnych, brak bolących żył, brak ryzyka wynaczynienia). Sam zabieg wszczepienia portu jest procedurą krótką, prostą, może być nieco przyrównany do wszczepienia rozrusznika serca (ICD). W mojej opinii jeśli tylko taka propozycja padła, warto na nią przystać, bo udogodnienia jest to niesamowite. W domu z takim portem nie ma wiele do roboty. Jeśli jest on nieużywany dłużej niż miesiąc, trzeba go przepłukać, zwykle w warunkach ambulatoryjnych. Jednym słowem polecam.

Pozdrawiam
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez alli » 18 Cze 2011, 20:42

Witaj Edal,

Jak czuje się mąż? Bo mój braciszek dziś kompletnie bez sił, leżał cały dzień, były też wymioty. Niestety też nie pije za dużo. Nawet nie chciał ze mną pogadać przez telefon, bo nie miał siły. A poza tym wiedział, że będę mu mówiła o tym piciu, bo przecież to takie ważne (ma zalecone około 3 litry płynuów)!!! No nic, jutro zadzwonię z nadzieją, że troszkę lepiej, żeby było przynajmniej troszkę lepiej. Pozdrawiam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez edal » 20 Cze 2011, 22:14

Witam,
Jesteśmy już po drugim kursie :) I w porównaniu z poprzednim, teraz maż czuje się dobrze, a nawet bardzo dobrze :) Co prawda 100% normy nie ma, ale po wymiotach, gorączce ślad zaginął!!!!! Bierze codziennie antybiotyk antybakteryjny, żeby zapobiec tej koszmarniej neutropenii :shock: Pojawia się ból w klatce, mrowienie - drętwienie w rękach, no i zimno się robi mężowi czasami, ale jest do do zniesienia ;) A ketonal + poltram leżą sobie niepotrzebne !!!!!! :D ;)
I tak w głowie jedna myśl siedzi.... już półmetek :) Teraz na 3 kursie tomograf, porównanie wyników sprzed chemii i to co spędza nam sen z powiek - RPLND..... :cry: DAMY RADĘ !!!!!!!!
Awatar użytkownika
edal
Przyjaciel Forum
 
Posty: 134
Rejestracja: 13 Maj 2011, 21:21

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez alli » 20 Cze 2011, 22:26

Witaj Edal,

Oczywiście że dacie radę. Trochę stresu teraz, a pózniej już tylko sama radość i zdrowie! Jestem z Wami! Pozdrawiam.
alli
 
Posty: 197
Rejestracja: 11 Kwi 2011, 23:23

Re: Wynik tomografu - co oznacza?

Postprzez edal » 30 Cze 2011, 20:02

Witaj Trollu,
Mąż 03.07 wyjeżdża na 3 kurs - po 2 czuje się dobrze:) Dziś wykonaliśmy morfologię, jutro przekażemy wyniki dr Sarosiekowi, dziś prosimy o rozszyfrowanie jej:

Markery:
AFP 6,1 /norma poniżej 9/
BHCG 0,98 /norma poniżej 3/
LDH 305 podwyższone :( /norma poniżej 248/ Cóż to oznacza ????????

Morfologia:
LEUKOCYTY 6,4
NEUROCYTY% 77,4 - PODWYŻSZONE
LIMFOCYTY% 12,1 - OBNIŻONE

ERYTROCYTY 3,71 OBNIŻONE
HEMOGLOBINA 10,8 OBNIŻONE
HEMATOKRYT 33,4 OBNIŻONE
RDW 20,0 PODWYŻSZONE

PŁYTKI - 280

Reszta jest w normie. Sory, że tak chaotycznie spisuję te wyniki, ale nie bardzo wiem, które są najistotniejsze ?
Pozdrawiam edal
Awatar użytkownika
edal
Przyjaciel Forum
 
Posty: 134
Rejestracja: 13 Maj 2011, 21:21

PoprzedniaNastępna

Wróć do Profilaktyka i diagnostyka

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron