rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez arab79 » 02 Gru 2013, 23:17

Dacie rade, to sie da wyleczyc no ale to jajo to trzeba wyciac jak najszybciej bo to walka z wiatrakami bedzie.
Zabieg prosty, szybki i przyjemny :) (Przynajmniej psychicznie ze to cholerstwo poszlo won). Na leczeniu sie nie znam ale maz mial juz markery OK a to dobry znak. Ponadto tym razem chyba nie zgubia materialu do badan hist.pat. a to sie bardzo przyda do wybrania metody leczenia, przynajmniej nie bedzie gdybania. Glowa do gory.
Awatar użytkownika
arab79
 
Posty: 50
Rejestracja: 14 Lis 2013, 18:50
Miejscowość: Banbury (Wielka Brytania)

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez romi » 02 Gru 2013, 23:25

Witaj
Wszyscy Ci którzy mają zabieg za sobą twierdzą, że była to najłatwiejsza rzecz do przejścia w całej chorobie, także głowa do góry. Zabieg jest krótki, pobyt w szpitalu dwa-trzy dni, powikłań praktycznie nie ma.
Powodzenia
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez marko » 02 Gru 2013, 23:41

siwa29 napisał(a):Witam
Mój mąż ma w czwartek zabieg usunięcia jądra.
Strasznie się boję,mąż się zaczyna podłamywać.
pozdrawiam


Nie jest tak źle, sam zabieg plus znieczulenie przez anestezjologa trwa max godzinę. Do domu wypisują ok. drugiej doby po zabiegu. Oczywiście, że większość z nas nawet najdrobniejszą operację bardzo przeżywa ale tutaj najważniejsze aby jak najszybciej pozbyć się z organizmu tego niechcianego gościa. Poza tym, nie taki diabeł straszny jak go malują :D
Dopilnujcie tylko aby w szpitalu na dzień przed zabiegiem, pobrano krew na markery LDH, BHCG, AFP.
Pozdrawiam
Boże, użycz mi pogody ducha. Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić. I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
marko
 
Posty: 44
Rejestracja: 29 Lis 2013, 15:51

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez coci » 03 Gru 2013, 00:25

Witam
Wspieraj mężusia ile się tylko da.Wsparcie ukochanej osoby jest kluczowe z psychologicznego punktu widzenia w walce z chorobą(ale chyba to jest raczej oczywiste).
Ja zabieg miałem stosunkowo niedawno 22.11 i przyznam że też miałem różne myśli.Pomijając kwestie zdrowotne które podnieśli już przedmówcy,miałem myśli takie jak pewnie większość facetów w takich momentach-czy "sprzęt i osprzęt" będzie działał jak należy.Może się to wydawać trochę próżne w obliczu poważnej choroby,ale tak już my samce mamy.Dzisiaj wiem że działa jak należy i trzeba się cieszyć z tego co zostało ;) wszak nie wiadomo co jeszcze życie przyniesie.Sam zabieg mniej bolesny i mniej stresujący niż wyrwanie trzonowego zęba,tak więc głowa do góry.
Gorąco pozdrawiam.
Awatar użytkownika
coci
 
Posty: 46
Rejestracja: 17 Lis 2013, 23:40

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez siwa29 » 03 Gru 2013, 17:10

dziękuje wszystkim za wsparcie ;)
Awatar użytkownika
siwa29
 
Posty: 43
Rejestracja: 08 Lis 2013, 19:39
Miejscowość: okolice częstochowy

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez siwa29 » 08 Gru 2013, 21:48

Witam
Mąż miał 5.12.2013 zabieg usunięcia prawego jądra. Czuje się dobrze,odczuwa delikatny ból.
Zabieg przebieg bez żadnych komplikacji. Wynik z hist w piątek.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
siwa29
 
Posty: 43
Rejestracja: 08 Lis 2013, 19:39
Miejscowość: okolice częstochowy

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez siwa29 » 20 Gru 2013, 21:59

Witam
mam dyskretne pytanie: ; ;)
Mąż miał 2 tygodnie temu usunięte prawe jądro, kiedy można rozpocząć współżycie po tym zabiegu :roll:
pozdrawiam
Ostatnio edytowany przez siwa29, 22 Sty 2014, 00:38, edytowano w sumie 1 raz
Awatar użytkownika
siwa29
 
Posty: 43
Rejestracja: 08 Lis 2013, 19:39
Miejscowość: okolice częstochowy

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez arab79 » 20 Gru 2013, 22:13

Angielskie zrodla twierdza ze kiedy tylko macie na to ochote :)
Awatar użytkownika
arab79
 
Posty: 50
Rejestracja: 14 Lis 2013, 18:50
Miejscowość: Banbury (Wielka Brytania)

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez Diabeł » 20 Gru 2013, 22:21

Jeśli mąż czuje się na siłach to do dzieła, przy czym obchodź się z nim bardzo delikatnie :)
Diabeł
 
Posty: 75
Rejestracja: 16 Mar 2013, 23:31

Re: rak jądra-zarodkowy. przypadek mojego męża

Postprzez Adrian1975 » 20 Gru 2013, 22:40

dokładnie tak,

z kamasutry wybierzcie pozycje mniej obciążające męża wysiłkowo :-),
a na poważnie blizna jest świeża, żeby nie dostał przepukliny

to jest tak, jak z dźwiganiem i wysiłkiem, trzeba powoli pacjenta wdrażać w to.
Adrian
seminoma testis PT1, 4BEP w DCO, obecnie pod kontrolą w Krotoszynie
Awatar użytkownika
Adrian1975
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1009
Rejestracja: 01 Paź 2012, 19:00
Miejscowość: Trzebnica,DLN

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 5 gości