Rak jądra - kolejna historia

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Rak jądra - kolejna historia

Postprzez sir_ryszard » 28 Wrz 2014, 23:01

Witam serdecznie
Jak zapewne można się domyślić, trafiłem na to forum nieprzypadkowo i jeszcze wszystkich wątków z przypadkami nie poczytałem, ale sprawa dotyczy a jakże by inaczej, coraz większej ilości mężczyzn zachorowania na raka jądra. Mimo iż obecnie ten odsetek jest niewielki, to ilość z roku na rok rośnie. Osobiście mnie to nie trafiło, ale chorobę wykryto u mojego brata (33 lata). Zaczęło się w październiku lub listopadzie 2012 roku, podwyższone markery, tomografia, usg wskazują na guza w prawym jądrze. Przypadek do wycięcia i tak też postąpiono w styczniu bądź lutym 2013 roku. Wówczas ograniczono się tylko i wyłącznie do wycięcia jądra, bez decyzji o żadnej chemioterapii, itp. Z tego miejsca już mam zastrzeżenia i lekki żal do lekarzy w bydgoskim szpitalu onkologicznym. Kolejne kontrole w 2013 roku nic nie wykazywały. Na przełomie 2013/2014 brat miał robioną tomografię, która dalej nic nie wykazywała. Na kolejnych kontrolach ograniczano się tylko do markerów i kiedy w lato tego roku zaczął narzekać na bóle podbrzuszne bagatelizowano sprawę mówiąc, iż skoro markery we krwi nic nie wykazują to jest na pewno dobrze, a Pan przesadza no i doczekał się tomografii we wrześniu, która wykazała guzy we węzłach chłonnych. Obecnie przyjęty jest na oddziale chemioterapii w Bydgoszczy i prawdopodobnie od jutra zaczyna chemię BEP. Jutro powinny być wyniki najnowszej tomografii, a istotne jest to, że brat narzeka na lekkie bóle w klatce piersiowej (na płucach), dopada go chrypka, nie ma krwioplucia, ale podejrzewa przerzut właśnie na płuca. Do pewności trzeba zaczekać, w każdym razie chemia murowana od jutra. Nie wiem jak będzie wyglądać sytuacja z węzłami, na moje kwalifikować się będą do wycięcia. Guzy 5-7 cm, czyli duże. Mam nadzieję, że związki chemiczne zadziałają, ponoć chwalone są w leczeniu tego typu nowotworu, ale mimo wszystko, co oczywiste niepokój pozostaje. Dużo naczytałem się w internecie i zastanawiam, czy istnieje możliwość 20-30 letniego życia z taką chorobą, która to rzekomo jest całkowicie wyleczalna, ale chyba nie w takich przerzutowych stadiach. Tutaj już na pewno nie ma 100 procentowych szans. 15 lat temu przeżywałem podobną historię z ojcem (44 lata), rak czerniak, skóry, złośliwy, od objawów, wykrycia do śmierci 6 miesięcy, tak nie mam ochoty na kolejny przypadek w rodzinie. Mówią że nic dwa razy w życiu się nie zdarza, ale w przypadku nowotworów marzenia nie do końca się urealniają. Będę śledził tutejsze tematy i zdawał relacje z leczenia brata. Jestem całym sercem z nim i ze wszystkimi chorymi na jakiekolwiek raczne sku.r.w.iel.stwo. Medycyna zaliczyła progres w leczeniu tych ustrojstw, ale uważam, że to cały czas za mało. Pomyśleć, że komórki nowotworowe nie ruszają organizmów jednokomórkowych... Życie jest pokrętne, kiedy jest źle, dalej należy wierzyć w nadzieję. Chcę wierzyć razem z Wami.
Pozdrawiam
sir_ryszard
 
Posty: 11
Rejestracja: 28 Wrz 2014, 09:39

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez romi » 28 Wrz 2014, 23:32

Witam
Stało się jak się stało i tego nie da się odwrócić. Szkoda tylko, że przed rozpoczęciem chemioterapii nie byliście na konsultacji w ośrodku referencyjnym. W zasadzie jeszcze nic straconego i niezależnie od wszystkiego powinniście to zrobić. My polecamy Warszawę CO-I lub Magodent. Szybkie terminy i lekarze którzy można powiedzieć, że "zęby zjedli" na nowotworach jądra.
Guzy 5-7cm jak piszesz to faktycznie duże guzy i jakkolwiek chemioterapia na pewno da rezultaty to brata mogą czekać jeszcze kolejne zabiegi. Przerzuty w płucach, jeśli istnieją, a to pokaże tomografia, generalnie nie pogarszają rokowania o ile nie są masywne. Jeśli mógłbyś przepisać wszystkie wyniki badań brata łącznie z rozpoznaniem histopatologicznym to ułatwiłoby to ewentualne sugestie, czy pomoc.
Na razie według Twojej relacji niewiele wiadomo.
Brat miał nowotwór jadra (nie napisałeś jaki), zalecono obserwację (nie wiadomo na jakiej podstawie), wystąpił nawrót choroby którą wykryto stosunkowo późno, ale na szczęście wykryto. Wiadomo, że obserwacja była prowadzone skandalicznie źle i to powinno Was przekonać do zrezygnowania z leczenia w Bydgoszczy. Teraz rozpoczyna chemioterapię BEP (nie wiadomo ile zalecono kursów).
Jeśli leczenie będzie prowadzone prawidłowo to brat ma szanse na całkowite wyzdrowienie i normalne życie tak jak każdy inny zdrowy człowiek. Rak jądra nawet w dość zaawansowanym stanie jest wyleczalny i nie jest to tylko propaganda, takie są fakty (np. Lance Armstrong, czy obecni na forum). Aby tak się jednak stało leczenie musi być prowadzone przez lekarzy którzy są specjalistami w zakresie nowotworów jądra, a niestety w Bydgoszczy takich ekspertów nie ma.
20 czy 30 lat przeżycia po prawidłowo przeprowadzonym leczeniu nowotworu jądra to nie ewenement, a norma. Rak jądra jest jednym z najlepiej poddających się obecnie leczeniu nowotworów złośliwych.
Czekmy na konkretne informacje i proponuję skorzystać z jednego z poniższych kontaktów. W Magodencie na termin wizyty czeka się do kilku dni.

Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie
Klinika Nowotworów układu moczowego
02-781 Warszawa, ul. W. K. Roentgena 5
tel. (poradnia Kliniki) - (22) 546 22 16

Centrum Medyczne "Ostrobramska"
NZOZ Magodent
Oddział Onkologii Klinicznej
04-125 Warszawa, ul. Gen. Fieldorfa 40
tel. (rejestracja) - (22) 430 87 00
dr n. med. Tomasz Sarosiek - specjalista onkologii klinicznej
Dla pacjentów z nowotworami jądra w celu konsultacji i leczenia preferowany kontakt bezpośrednio z dr n. med. Tomaszem Sarosiek - adres email: tomasz.sarosiek@magodent.com.pl / tel. kom: 601 310 244
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez Mariola Maria » 28 Wrz 2014, 23:50

Witaj sir_Ryszard.
Ja polecam Magodent i dr T. Sarosiek naprawdę świetny fachowiec mówię to z doświadczenia, ponieważ leczy się tam mój syn. Szpital jest mały i nie przytłacza tak jak CO.
Będzie dobrze.

Pozdrawiam.
Mariola Maria
 
Posty: 45
Rejestracja: 31 Lip 2014, 20:12

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez danek » 29 Wrz 2014, 06:53

sir_ryszar
Ja jestem jedną z "ofiar" szpitala w Bydgoszczy (mówimy o wielkim centrum prawda?)
Uciekłem stamtąd po drugim cyklu, bo mieli zbyt dużo różnych "pomysłów" na moje leczenie (a mój przypadek wcale nie był skomplikowany).
Nie traćcie tam czasu. Pomiędzy cyklami skontaktowałem się z dr Świątoniowskim, który wtedy pracował jeszcze we Wrocławiu i naprawdę nie żałuję tego czasu i kilometrów-świadomość, że jest się leczonym przez fantastycznego specjalistę jest bezcenna.
Może dobrym pomysłem jest rozpoczęcie leczenia w Bydgoszczy, żeby nie tracić czasu i od razu kontakt z którymś z ośrodków jakie podał romi, żeby tam leczenie kontynuować- ale najlepiej, by wypowiedział się Troll.
Trzymam za brata mocno kciuki, wspierajcie go!!
Pozdrawiam

Aha-a tak w ogóle skąd jesteście? z bydgoszczy czy okolic?
danek
 
Posty: 109
Rejestracja: 23 Paź 2011, 20:49

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez sir_ryszard » 29 Wrz 2014, 08:23

Witam
Na razie napiszę tylko tyle, że jest to nasieniak, nie wiem dokładnie jakiego typu. Dzisiaj powinny być wyniki tomografii, krew, itd. Także postaram się wbić tutaj dokładniejsze wyniki badań...

Do Danka - tak, to jest centrum onkologii w Bydgoszczy w Fordonie, wielki moloch. Jesteśmy z Bydgoszczy no i pierwsza myśl przy nowotworze gdzie pada? Ano na placówkę w Bydgoszczy, a okazuje się, że ma się do czynienia z takimi patałachami jak ordynator onkologii, który bagatelizuje wówczas ból w podbrzuszu nadający się do prześwietlenia celem wykrycia guzów we węzłach, tylko kieruje się poprawnymi markerami (no jakieś tam podwyższone musiały być). Za takie decyzje powinno stawiać się przed sąd, bo jak widać nie każdy lekarz ma w sumieniu życie pacjenta, jest mu ono obojętne. Żenujące podejście, ale nie ma co debatować, dzisiaj będę nakierowywał brata na zmianę placówki i przede wszystkim do doktorów o których piszecie. Ponoć jedni z najlepszych w Polsce w leczeniu nowotworów jąder.
Pozdrawiam
sir_ryszard
 
Posty: 11
Rejestracja: 28 Wrz 2014, 09:39

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez romi » 29 Wrz 2014, 10:14

Witam
Dr Sarosiek z Magodentu w Warszawie, Dr Wiechno i zespół Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w CO-I w Warszawie, dr Świątoniowski w Świdnicy to zdecydowanie najlepsi lekarze do których możesz udać się ze swoim bratem. To nie są ponoć najlepsi lekarze w Polsce, oni są najlepszymi lekarzami, lepszych w kraju nie znajdziecie.
Przepisz wszystkie wyniki nie tylko te ostatnie, ważny jest opis histopatologiczny, poprzednie badania markerów, tomografie, itd.
Dzwoń i jak najszybciej załatwiaj konsultację, to dla dobra Twojego brata.
Powodzenia
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez Adrian1975 » 29 Wrz 2014, 12:59

cześć,

przy nasieniaku klasycznym bywa tak, że mimo przerzutów markery pozostają w normie (chociazby ja tak miałem), dlatego też trzeba mieć zdwojona czujność i konekwentnie wykonywać badanai obrazowe
Adrian
seminoma testis PT1, 4BEP w DCO, obecnie pod kontrolą w Krotoszynie
Awatar użytkownika
Adrian1975
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1009
Rejestracja: 01 Paź 2012, 19:00
Miejscowość: Trzebnica,DLN

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez sir_ryszard » 29 Wrz 2014, 21:34

Hejka!
Dokładnych liczb z wyników nie mam, będą jutro lub przy wypisie ze szpitala, ale ogólnie wiem co z tomografii komputerowej wynikło. Otóż guz o rozmiarach coś ok. 3,5 na 7 na lewym węźle chłonnym (po tej stronie, po której miał wycinane jądro, w pierwszym poście pomyliłem się co do stron ;/ :P). Jakaś masa węzłowa ten zainfekowana, ale nie ma przerzutów na płuca i inne organy czyli w tej całej niedobrości jest dobrze. Zalecono trzy cykle BEP po pięć dni. Dzisiaj byłem i już lata z kroplóweczką. Markery w badaniu sprzed trzech tygodni były podwyższone, nie wiem jak z ostatniego badania, też będą podwyższone, ale chcę widzieć na ile się przez te trzy tygodnie zmieniły. Generalnie jestem spokojniejszy, co nie oznacza, że nie będę konsultował się z doktorem z Warszawy. Tutaj w końcu zareagowano bardziej właściwie. Szybkie przyjęcie, szybkie badania, szybka chemioterapia.
sir_ryszard
 
Posty: 11
Rejestracja: 28 Wrz 2014, 09:39

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez romi » 29 Wrz 2014, 22:35

Witam
Dobrze, że jest już poddany leczeniu, trzeba pilnować, żeby nie było opóźnień - to bardzo ważne. Postaraj sie podać więcej informacji, szczególnie wynik histopatologiczny usuniętego jądra. Bez tego trudno cokolwiek doradzać. Poza tym na konsultacje również dobrze byłoby mieć wszystkie dokumenty i wyniki z dotychczasowego leczenia i obserwacji.
Cykl BEP to nie tylko 5 dni w szpitalu, ale również dolewki co tydzień po zakończeniu pobytu w szpitalu.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Rak jądra - kolejna historia

Postprzez sir_ryszard » 03 Paź 2014, 10:30

Cześć!!
Dokładniejsze rozpoznanie nowotworu u brata seminoma testis T1 N3 M0 S1 II C. Cokolwiek Wam to mówi? Jestem na wikipedi i widzę dokładnie klasyfikację, ale nie wiem co oznaczają te ostatnie symbole S1 II C. W 2012 roku markery miał w normie, czyli komórki nowotworowe nie krążyły we krwi, po obecnych badaniach wiem, że poziom markerów jest podwyższony, czyli we krwi się pojawiło. Z wikipedi po odszyfrowaniu tych symbolów wynika mi 86 procent szans. Jak już można spodziewać się przerzutów, to podejrzewam do płuc, ale wierzę obecnie w BEPa.
Wyniki ostatnich badań, czyli na krótko przed chemioterapią będę miał 7 października, tzn. tomografię komputerową, bodajże markery (tu wiem, że podwyższone ale nie wiem w jakim stopniu) i usg.

Edycja: S1 II C to dochodzę do treści, w których jest to bodajże poziom markerów, S1: LDH < 1,5 x górna granica normy oraz hCG < 5000 mIU/ml oraz AFP < 1000 ng/ml czyli to jest jakby lekko podwyższone, ale jak to się przekłada na łopatologiczne rozumienie?

Jeszcze nie wiem co oznacza to ostatnie II C...
sir_ryszard
 
Posty: 11
Rejestracja: 28 Wrz 2014, 09:39

Następna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość