witam wszystkich, dopadł mnie ten problem... diagnozę postawiono wczoraj, świeże wieści, iście świąteczne. Nie wiem, nie wiem sam... widzę, że wielu z was walczy ale przy diagnozie też pewnie przez chwilę straciliście motywacje, nie? właśnie to jest u mnie, na pierwszą wizytę muszę czekać jednak do nowego roku, wszystko wymaga jeszcze tam jakiś analiz itp, problem z jądrami zaczął się już rok temu... wtedy to zaczęło się czytanie tematów typu
objawy raka jądra i tak dalej, przecucia były i się sprawdziło.. jak sobie z tym wszystkim radzicie? sam jestem taki podłamany ;/ kichał michał te święta i tą szutczną otoczkę ;// gr...