nienasieniak jądra

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: nienasieniak jądra

Postprzez arek » 02 Mar 2015, 19:21

Witaj daw.
Kiedy byłem w trakcie chemii mój synek miał miał 1-4 m-ca i z tego co pamiętam to mieliśmy podobne zalecenia. Z pewnością cytostatyki w pewnym stopniu są wydalane również przez skórę, a do "neutralnych substancji" nie należą.
Najważniejsze było, aby moja skóra nie miała bezpośredniego kontaktu ze skórą dziecka.
Moja osobista sugestia była by taka aby jednak postarać się o osobny sen (o ile jest to możliwe) Pamiętam, ze w trakcie chemii bardzo się pociłem; cały pokój, w którym spałem był przesiąknięty "zapachem" chemii, pościel musiała byc zmieniana co dzień, bo inaczej nie mogłem spać - ale podkreślam, że to moje uwagi. Na pewno warto poruszyć te kwestię podczas konsultacji. Będę wdzięczny jesli podzielisz sie z nami ustaleniami.
W trakcie tych 4kursow chemioterapii nie ograniczałem kontaktu z dziećmi (choć na okres pół roku nasza starsza córcia nie chodziła do przedszkola). Myślę, że zagrożenie jest największe kiedy małe dziecko chodzi do przedszkola, żłobka, wówczas rzeczywiście może przywlec cos do domu.. W pozostałych przypadkach należy zachować zdrowy rozsadek
Pozdrawiam!

Arek
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT
Awatar użytkownika
arek
 
Posty: 649
Rejestracja: 21 Gru 2010, 21:26

Re: nienasieniak jądra

Postprzez Palka » 03 Mar 2015, 08:26

witam, pozwolę sobie przytoczyc słowa eksperta w tym temacie z naszego wątku:

przez troll » 14 Paź 2014, 16:45

Witaj,

Zdecydowanie o zdrowie męża. Dziecko to zwykle jedna, wielka, chodząca (lub jeszcze nie ) zaraza i izolowanie osoby z obniżoną odpornością (lub niejednokrotnie praktycznie jej brakiem) jest koniecznością. Warto po chemioterapii zrobić morfologię i jeśli wyniki będą w normie lub nieznacznie poniżej dolnej wartości normy to nie ma przeciwwskazań do normalnego kontaktu z dzieckiem i innymi ludźmi. Oczywiście jak we wszystkim - umiar i rozsądek wskazany.

Pozdrawiam serdecznie!
Palka
 
Posty: 10
Rejestracja: 17 Wrz 2014, 18:16

Re: nienasieniak jądra

Postprzez daw » 03 Mar 2015, 08:54

Wybaczcie ale nie uważam że moje dziecko to " jedna chodząca bakteria" oczywiście jak każde małe dziecko choruje ale bez przesady. To według was mam na okres pół roku wyprowadzić się z domu bo moje dziecko będzie dla mnie zagrożeniem?. Wybaczcie po raz drugi ale śmiem twierdzić że niektóre osoby wypowiadające się w tej kwestii nie posiadają dzieci i chyba nie zdają sobie sprawy co czuje ojciec który nie może przytulać czy pocałować własnego dziecka, a dużo większym zagrożeniem dla mnie będzie nieobecność żony i dziecka, najbliższych mi osób. To dla nich mam żyć , to oni są moim życiem.

Arek dziękuję za odpowiedź oczywiście podzielimy się informacjami. Nasza sytuacja wygląda podobnie jak u Ciebie też strasznie mi przeszkadza zapach i muszę często zmieniać pościel. A po za tym czasami tak mnie bolą g flaczki że myślę że mi je wyrwie.

Pozdrawiam Dawid
daw
 
Posty: 8
Rejestracja: 27 Lut 2015, 19:30

Re: nienasieniak jądra

Postprzez Ewa i Adam » 03 Mar 2015, 09:50

Dawid, myślę że Troll doskonale wie o tym, że dzieci są przede wszystkim źródłem miłości, radości i niezwykłych szczęśliwych doznań. Tutaj powiedział jak to wygląda z punktu medycznego.
Również nie wyobrażam sobie izolowania męża - wręcz przeciwnie, uważam że powinien mieć stale wokół siebie osoby które kocha.
Wszystko da się ułożyć tak by było z miłością i bezpiecznie. Pilnuj by Twoje malutkie dziecko Cię nie lizalo, staraj się przytulać bez kontaktu bezpośredniego ze skórą. I bawcie się w zakładanie maseczek ochronnych co rozwiąże problem niechęci dzieci do nich jak będzie taka potrzeba.
Życzę Wam wytrawności i nieustającej miłości.
Awatar użytkownika
Ewa i Adam
 
Posty: 452
Rejestracja: 07 Gru 2014, 18:12

Re: nienasieniak jądra

Postprzez Palka » 03 Mar 2015, 10:39

daw, myslę że za bardzo do siebie wziąłes cytat o "bakteri". To stwierdzenie było troche z przymrużeniem oka. Mamy dziecko i nie wyprowadziłam męza na pół roku z domu. On sam nie miał ochoty przez dzien lub dwa po chemi szaleć z małą, bo po prostu zle sie czuł i miał fatalne wyniki morfologi. Samopoczucie po chemi to bardzo indywidualna sprawa i na pewno sam będziesz czuł na co możesz sobie pozwolić.
Pozdrawiam i życzę dużo dobrej energii!
Palka
 
Posty: 10
Rejestracja: 17 Wrz 2014, 18:16

Re: nienasieniak jądra

Postprzez troll » 03 Mar 2015, 13:48

Witaj,

Masz rację, zwykle mam tendencję do bardzo obrazowego przedstawiania sytuacji. Cieszę się, że inni właściwie odebrali moje słowa, charakter mam trudny i chyba jedynym pozytywnym aspektem całej sprawy jest fakt, że zdaję sobie z tego sprawę :)

Powtórzę moje słowa, dziecko jest jedną wielką chodzącą zarazą. Owszem, potencjalnie niegroźną dla sprawnego, zdrowego, dorosłego człowieka. Wyobraźmy sobie jednak sytuację - nadir (największy spadek) parametrów układu białokrwinkowego u pacjenta leczonego istotnie toksyczną hematologicznie chemioterapią. I skrajnie upośledzona odporność w wyniku takiego działania chemioterapii. Obok - dziecko, które przywleka ze żłobka, przedszkola, szkoły czy podwórka lub innego domu bakterię, której zakażenie przechodzi wyjątkowo łagodnie lub bezobjawowo - układ odpornościowy dziecka zwalcza infekcję, będzie ok! Jaka będzie reakcja pozbawionego odporności człowieka pochodzącego chemioterapię? Proste do przewidzenia - ciężkie zakażenie, szybko przychodzące w zakażenie wielonarządowe, sepsa, konieczność hospitalizacji, intensywna antybiotykoterapia, której powodzenie nie zawsze w takim przypadku jest pewnikiem. I oczywiście wynikające z tego konsekwencje jak ogólne osłabienie, zwiększenie podatności na toksyczność chemioterapii (wątroba, nerki), czy prozaiczne wydłużenie czasu do rozpoczęcia kolejnego kursu skutkujące spadkiem skuteczności owego leczenia.

Dlatego takie nazwanie dziecka (nie z żadnej złośliwości!), które zwykle częściej lub rzadziej nie stosuje się do zasad higieny (mycie rąk, mycie zębów, zakrywanie ust w czasie kichania, kaszlu, nieunikanie towarzystwa innych chorych (dzieci)) powoduje powstania gigantycznego zagrożenia dla bezbronnego organizmu. Z resztą nie chodzi dzieci ale unikanie zatłoczonych miejsc (kościół, centrum handlowe, przychodnia (wizyty bez istotnej przyczyny) odpadają - z tego samego powodu). Wszystko to ma służyć dobru pacjenta leczonego chemioterapią. I nie bez powodu mówi się, że to nie chorzy zagrażają dzieciom a dzieci chorym, którzy przechodzą chemioterapię. Gdy zwykle to tata zapewnia swojemu ukochanemu, najdoskonalszemu dziecku na świecie największy poziom bezpieczeństwa, chroni przed każdym możliwym zagrożeniem, teraz to dziecko musi chronić swojego tatę, bo to tata narażony jest na niebezpieczeństwo. Niestety dziecko z założenia nie jest w stanie tego robić - z powodu wczesnego poziomu rozwoju i wynikających z niego - niefrasobliwości, niezrozumienia dla sytuacji, braku doświadczenia, nieodpowiedzialności czy w końcu zwykłego zapominalstwa. Nie jest to u dziecka celowe - jest konsekwencją tego, że jest dzieckiem. Dlatego absolutnie nie uważam, że dzieci są "be" - wręcz przeciwnie, są 8 cudem świata swoich rodziców i rodziny. Nie zmienia to faktu, że nawet najbardziej rozsądny 6-7-8 latek nie jest w stanie samodzielnie prowadzić samochodu - z powodów jak wyżej. Chociaż przyznaje szczerze, że co drugi 20 latek i co czwarty 40 latek w Polsce też nie powinien mieć prawa prowadzenia samochodu :)

Pozdrawiam serdecznie!
Image
Image
Awatar użytkownika
troll
Ekspert
 
Posty: 3985
Rejestracja: 21 Gru 2010, 16:36

Poprzednia

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 7 gości