od pewnego czasu "z ukrycia" śledzę forum, teraz przyszedł czas na opisanie naszej historii. Bardzo liczę na Waszą pomoc i wsparcie, bo ostatnie wyniki badań trochę mnie podłamały.
Ale od początku.
W połowie lutego 2011 mój Mąż (ma 35 lat) zauważył nieznaczne powiększenie prawego jądra. Nic go nie bolało, ale jądro cały czas rosło, więc na początku marca udał się na badanie USG. Lekarz od razu stwierdził, że to guz i polecił zgłosić się do szpitala. Tak zrobiliśmy i okazało się, że to rzeczywiście nowotwór.
18 marca Mąż przeszedł operację usunięcia jądra w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie.
Histopatologia:
Jądro w osłonkach 7,5x5,5x5 cm z powrózkiem długości 6,5 cm. Na przekrojach praktycznie całe jądro zajęte przez guz 5,5x4,5x4 cm. Guz torbielowaty o ogniskowo myksoidnym podścielisku. Nowotwór dochodzi do osłonki białawej jądra. Ogniskowo na obrzeżach guza białawe, bardziej lite obszary.
Mikroskopowo mieszany guz germinalny teratoma+seminoma pT1.
Nowotwór ograniczony do jądra, nie nacieka osłonki białawej.
Najądrze bez nacieku nowotworowego.
Linie cięcia chirurgicznego przez powrózek bez nacieku nowotworowego.
Markery przed operacją: (17 marca)
AFP 232,8(norma 1,1-8)
LDH 177 (norma 80-248)
Beta HCG 14,24 (norma 0-1,06)
Markery po operacji: (13 kwietnia - zrobione prywatnie i dzięki informacjom z forum, bo w szpitalu nam tego nie zrobiono ani nie zlecono!)
AFP 8 (norma 0-8)
LDH 134 (norma <248)
Beta HCG <2 (norma 0-1)
Wynik TK klatki piersiowej i jamy brzusznej: (14 kwietnia - też dzięki naszym staraniom, ale na szczęście na NFZ)
Węzły chłonne śródpiersia i wnęk nie powiększone, miąższ płucny bez zagęszczeń. Narządy jamy brzusznej bez nieprawidłowości.
Węzły chłonne trzewne i zaotrzewnowe niepowiększone. Nie stwierdzono płynu w jamie otrzewnej. Części kostne objęte w badaniu bez zmian ogniskowych.
Z wynikami zgłosiliśmy się następnego do COI. Pani doktor powiedziała, że w zasadzie jest w porządku i najlepszym dalszym postępowaniem będzie ścisła obserwacja, postanowiono jednak jeszcze raz zrobić badanie histopatologiczne usuniętego jądra, ponieważ brakowało jakichś istotnych informacji. Na wynik czekaliśmy bardzo długo, do 6 maja. Wyniki:
mixed germ cell tumor pT1
Teratoma maturum (ok. 90%) i seminoma (ok. 10%). Dodatkowo w jądrze widać nasieniaka wewnątrzkanalikowego oraz nowotworzenie wewnątrzkanalikowe (IGCN). W obrębie guza widoczne pojedyncze izolowane komórki syncytionofoblastu bez innych komponentów trofoblastycznych. Pozostały szczegółowy opis jak w wyniku oryginalnym. (Tu prosiłabym o interpretację - niewiele z tego opisu rozumiem).
Mąż dostał też skierowanie na badania krwi w COI (wyniki z 18 kwietnia):
AFP 7,5 (norma <6,7)
LDH 150 (norma <210)
Beta HCG 0,1 (norma <5)
Po ponownej konsultacji w Centrum decyzja o obserwacji została podtrzymana. Dostaliśmy skierowanie na TK klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy.
Wyniki TK z 30 czerwca: (pominę te, przy których jest napisane "prawidłowe")
klatka piersiowa - węzły chłonne niepowiększone - obraz jak w badaniu poprzednim. Pachowe prawe i lewe do 8 mm w osi krótkiej z zachowaną wnęką tłuszczową, śródpiersia do 5 mm, wnęki prawej do 10mm, wnęki lewej do 5mm w osi krótkiej.
jama brzuszna i miednica - przy aorcie, poniżej prawych nn. nerkowych jest węzeł 13x7 mm, jak poprzednio - odczynowy? - do kontroli. Poza tym w przestrzeni zaotrzewnowej oraz w miednicy nie widać powiększony węzłów chłonnych.
No i ostatnia tomografia z 21 września, która mnie przeraziła...
W porównaniu do badania poprzedniego stwierdza się: powiększył się węzeł chłonny międzyaortalno-cczy do 13x11 mm, poprzednio mierzył 8x6mm oraz poprzednio opisywany położony z przodu aorty poniżej pęczka naczyniowego nerki prawej: obecnie 17x13mm. poza tym obraz narządów jamy brzusznej i miednicy prawidłowy. El. kostne i podstawne części płuc bez meta.
Czy to oznacza przerzuty do węzłów chłonnych? (z tego, co do tej pory czytałam to raczej chyba tak...
Jeśli tak, to co nas czeka - chemioterapia (BEP?) i później RPLND?
Myślę sobie teraz, że może jednak, zamiast obserwacji, trzeba było zdecydować się na radio- lub chemioterapię? Ufam lekarzom z Centrum Onkologii, ale już sama nie wiem...
Następną wizytę mamy 11 października, miała być 19 - udało mi się przyspieszyć, ale i tak nie wiem, jak wytrzymam jeszcze tydzień! Mój Mąż o wiele lepiej to znosi, zresztą tak było od samego początku, stwierdził, że zamartwianie się i tak mu w niczym nie pomoże i zamierza żyć tak, jak do tej pory. Pewnie ma rację, ale jak tu się nie martwić?
Jeszcze raz proszę o pomoc i wskazówki. Muszę powiedzieć, że ulżyło mi po tym wpisie.
Z góry dziękuję i pozdrawiam!

