przez troll » 28 Cze 2016, 19:38
Witaj,
Niestety ośrodek bydgoski ma nadzwyczajną tendencję do nadleczenia nowotworów jądra, nie posiada też odpowiedniej wiedzy o leczeniu takich nowotworów w sytuacjach nietypowych. Generalnie nie polecamy, jest kilka innych, znakomitych ośrodków, które leczą chorych bez żadnych obaw o prawidłowość tego leczenia.
Wykryty u Twojego męża nowotwór to prawdopodobnie klasyczny przykład nienasieniaka o morfologii wyłącznie choriocarcionoma. To nowotwór bardzo agresywny, szerzący się zarówno drogą limfatyczną jak i krwionośną. Jakkolwiek nowotwór agresywny, tak bardzo podatny na leczenie chemioterapią, która z wyjątkową skutecznością oddziałuje na nowotwory niskozróżnicowane, a więc w swej istocie agresywne.
Negatywne wyniki badań obrazowych to bardzo dobry znak. Znak, że choroba została wykryta na wczesnym etapie. Musimy zaczekać jeszcze na kolejny wynik markerów. Obecna tendencja jest obiecująca! Zakładając spadek markerów do normy, wg współczesnej wiedzy medycznej, Twój mąż może wciąż być obserwowany albo może otrzymać leczenie uzupełniające w postaci dwóch kursów chemioterapii wg BEP. Z mojej strony rozwiązanie nr 2 (chemioterapia) jest zasadne właściwie z jednego, najważniejszego względu. Ze względu na zaawansowanie miejscowe nowotworu (pT2) i możliwość rozprzestrzenienia się nowotworu poza czułość współczesnych metod diagnostycznych. Oczywiście, nowotwór o utkaniu choriocarcinoma powinien zawsze wytwarzać marker bHCG, jednak znam sytuacje w których aktywny nowotwór owego markera nie produkował, tak samo jak nowotwór o utkaniu yolk sac tumor nie produkował AFP. Stąd racjonalne rozwiązanie - 2 x BEP.
Dobra rada - skorzystajcie z wiedzy i doświadczenia lekarza, który wyleczył już niejednego chłopaka z nowotworu jądra. Wyleczył w sensie - skutecznie i bez zbędnych skutków ubocznych.
Pozdrawiam!

