Mam 25 lat i jeśli dobrze pamiętam kilka dobrych lat temu (4-7) zdiagnozowałem na dnie lewego jądra twardy guzek. Oczywiście problem ten zbagatelizowałem i na dzień dzisiejszy jestem niemalże pewien, że to rak, gdyż guz jest duzy (około 3-4 cm) o podłużnym kształcie przylegającym do spodu jądra. Odczuwam duży ból jądra podczas dotyku tegoż guza jednak kiedyś miałem lekki uraz lewego jądra i pamiętam że od dziecka odczuwałem ból. Odczuwam tez duży dyskomfort w obrębie pachwiny (lekkie pieczenie) oraz lekki ból samego jądra - objawy bólowe z tego co pamiętam mam dłuższy czas (kilka lat).
Odnoszę wrażenie że guz ten się powiększył w okresie ostatniego roku. Lewe jądro wydaje się lekko mniejsze od prawego. Boje się iść do urologa chociaż wiem ,że będę musiał bo chyba wolę wiedzieć niż żyć w niepewności. Mam malutka nadzieję że to być może torbiel albo coś innego ale im więcej czytam o objawach nieprawidłowości w jądrach tym bardziej jestem przekonany że to rak
Podkreślę, że podczas gorącego prysznica guz jest zdecydowanie wyczuwalny na samym dnie jądra.
Czy jest jakaś szansa że to jednak nie rak? Wiem ,że tylko urolog może mi odpowiedzieć na to pytanie jednak wolę się lepiej przygotować jesli potwierdzicie, że raczej nie ma szans na negatywna diagnozę :/