Dziś udało się wykonać drugi, ostatni w życiu depozyt nasienia. Na szczęście, niewiele bo niewiele materiału udało się zamrozić. Ta informacja nieukrywam, troszkę mnie podbudowała.
Jutro idę na oddział, w piątek operacja. Wyryte mam wszelkie wskazówki które mi daliście (jeszcze raz dzięki!) tutaj i w innych tematach na tym forum.
Dziś w końcu przeszły mi delikatne kłucia w randomowych miejscach na ciele, mam nadzieję, że były one wynikie stresu i/lub niepożądanym działaniem antybiotyków.
Stres jaki teraz odczuwam jest nie do opisania, nic póki co nie wiem, ale "samonakręcanie" u mnie przybrało gigantyczną formę.
Mam nadzieję, że w tym tygodniu dowiem się czegokolwiek i będę wiedział chodź trochę na czym stoję.