przez miszcz » 04 Sty 2025, 09:08
Od momentu wyczucia guza do drugiego prywatnego usg czekałem półtora miesiąca, bo nie wiedziałem, co robić, kiedy urolog na NFZ po swoim usg w gabinecie wystawił skierowanie na rezonans, a markery były w normie. Rezonans to był duży wydatek, do tego nie mogłem chodzić.
Rozmawiałem z lekarzem, który wykonywał pierwsze usg i twierdzi, że robił to dokładnie, nic tam nie było i taka sytuacja jest możliwa.
Mniej więcej było to tak: 30 czerwca usg prywatne - czysto
Pod koniec sierpnia wyczuwam guz
Pierwsza połowa września - wizyta u urologa i drugie usg. Mówił, że "coś tam jest", ale nie powiedział o rozmiarze.
Pierwsza połowa października prywatnie usg, rozmiar guza 1,2 cm.
Dwa tygodnie później rezonans prywatnie - guz wg opisu 1,5 cm
Niecałe dwa tygodnie po rezonansie operacja, w wyniku guz 1,3 cm
Byłem przekonany, że to niemożliwe, bo usg miałem niedawno. Jądro nie było powiększone, markery w porządku, żadnych innych dolegliwości nie było aż do operacji.
Prawdopodobnie miałem pecha, że w czasie wykonywania pierwszego usg guz był jeszcze niewidoczny. 20 dni wcześniej przyjąłem drugą dawkę przeciwko COVID-19 i specjalnie poszedłem się zbadać, aby w razie czego mieć podkładkę, że preparat był powiązany z wystąpieniem nowotworu.