Warden napisał(a):hej Raba88, akurat ja jestem po karboplatynie, również miałem nasieniaka, mój guz miał więcej niż 3cm więc zdecydowałem się na wlewy. WIdzę, że już CRS dał tu moj wątek. Pierwszy wlew był tragiczny, najmocniejszy kac w życiu
Z drugim było już o wiele lepiej, bardzo pomogła mi medyczna marihuana (purps, 19%THC, 1%CBD). W trakcie chemii brałem zastrzyki w brzuch (Accofil), piłem dużo kiszonego soku z buraków, zdrowo jadłem, wychodziłem często na spacery itp. Wyniki krwi nie były złe po obu wlewach w grudniu, a obecnie prawie się unormowały. Szybciej się męczę i pocę, ale myślę, że to kwestia ogromnego stresu i psychiki. Włosy poleciały, ale nie wszystkie - podobno bardzo rzadko się to zdarza, no ale jak widać się zdarza
Pojawił się problem ze słuchem, a mianowicie uciążliwe piski uszne. Miałem je już przed diagnozą, ale nie w takiej formie jak teraz. Szczególnie odczuwalne są wieczorem. Chociaż jest i tak lepiej niż było w grudniu, to nadal trochę przeszkadza przy zaśnięciu...
Myślę, że w tej sytuacji lepiej wziąć karbo - skutki uboczne na pewno się pojawią, ale nie wybaczyłbym sobie tego, że nie zrobiłem nic, aby zapobiec potencjalnemu powrotowi tego skur**** w przyszłości. No i moja psycha by nie wytrzymała ciągłego stresu przy obserwacji.
Jeżeli będziesz miał jakieś pytania to wal śmiało
Siema Warden. Wlew miałem wczoraj. Ogólnie nie odczuwam jakiś niedogodności. Piski w uszach też wczoraj słyszałem. Ale bez tragedii. Nie mam nudności wymiotów braku apetytu. Jeżeli chodzi o marihuane to mam ciastka własnej roboty ale nie będę ich brał póki wszystko ok. Mam nadzieję że do piątku będzie ok bo doktor mówiła że jak będę się dobrze czuł to śmiało mogę jechać do siostry. Powiedz mi proszę ile i po jakim czasie miałeś skutki uboczne? Ja jestem 24h po i na razie jest git. W poniedziałek mam iść na krew i kontrol. No i mam się zastanowić jeżeli chce drugi wlew bo na konsylium rekomendowali jeden. Ale ja też dużo mniejszy guz miałem bez przerzutów. Polecasz ten drugi czy lepiej odpuścić?