Mój przypadek

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Re: Mój przypadek

Postprzez poznaniak » 10 Mar 2013, 23:09

Ja miewałem takie bóle, jakby mi pół głowy ściskało, częściej prawa strona. Najgorzej rano, przeważnie pod wieczór mijało lub łagodniało. Też myślałem wiadomo o czym, nawet TK głowy udało mi się wyprosić u jakiejś neurolog, ale nic złego nie wyszło. Pomimo tego ta zdolna pani wypisała mi na ból głowy jakieś plastry, które przepisuje się najczęściej w opiece paliatywnej dla umierających z bólu - oczywiście żadnego nie wykorzystałem, byłem w szoku. Wtedy jakby powoli chyba moja chora psychika odpuściła i bóle z czasem ustąpiły lub straciły na sile. Po czasie przypadkiem (wizyta z córką) pokazałem płytę z wynikami TK dobremu laryngologowi, który stwierdził, że bóle pojawiły się po przebytym zapaleniu zatok, od którego zresztą zaczęły się te bóle i mam płytką prawą zatokę, od czego może boleć głowa. Ponadto punkcja zatok też zostawiła u mnie prawdopodobnie jakiś ślad. Oczywiście czasem też nieźle boli mnie głowa, ale już nie wmawiam sobie najgorszego i chyba pozytywne nastawienie jest tutaj najważniejsze. Jeśli Cię to uspokoi, to sprawdź - może jakieś badania, ale chyba stres potęguje ból i strach. Trzymaj się zdrowo! Pozdrawiam :)
poznaniak
Przyjaciel Forum
 
Posty: 353
Rejestracja: 14 Cze 2011, 22:13

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 11 Mar 2013, 16:19

Mam nadzieje ze to nic zlego. Wczoraj juz mnie duzo mniej bolala ta głowa, dzisiaj rano mnie troche bolała ale moze to dlatego ze wczoraj kolega mial urodziny i chyba za duzo wypilem, bo teraz juz mnie raczej nie boli. Ale fakt ze mózg potrafi płatać figle, mnie wystarczy ze cos zaboli to ja od razu w google jak glupek jakis i wystarczy ze gdzies objawy beda sie zgadzac z nowotworem to ja juz mam przechlapane, łzy mi pod oczy juz podchodza i chumor mam wisielczy, jak mnie cos zaboli to nieraz potrafie siedziec i tak jakbym na sile szukal czy mnie czasem cos nie boli, to jest najgorsze, normalnie ze ten mozg nie potrafi jakos dać mi z tym spokoju, Zaboli mnie cos i ja juz o tym mysle caly czas, "czego mnie to zabolało, pewnie jakis przerzut mi sie robi albo cos" i tak o tym mysle az wkoncu wejdzie mi to tak do głowy ze normalnie masakra, tak jakbym juz tego pewny był, nieraz to nawet wariacji dostaje w domu. Ostatnio jak mnie ta głowa bolała to całą noc nie spałem tylko płakałem bo myslalem ze to juz koniec ze jak do mózgu to pewnie niedluzej niz kilka miesiecy mi zostało i to jeszcze mi potęgowało ten ból, masakra. Tak samo z tym swiądem juz mnie swędzi ohoho chyba z rok czasu jak nie wiecej, a nigdy nie skojarzylem ze to moze byc cos zwiazanego z nowotworem i mi to nie przeszkadzało, dopiero jak wyczytałem ze to moze byc cos zlego to caly czas mysle o tym swiadzie, nawet jak mnie nie swedzi to siedze i sie zastanawiam "swedzi mnie czy nie" i sie podrapie i zaraz zacznie mnie swedziec, i tylko w głowie sie to utrwala i tak sie tworzy mój zły humor, nieraz to potrafie zamknąc sie w pokoju wlączyc muzyke oczywiscie taka smutna i godzinami siedziec i sie zastanawiac czy jest nawrót czy nie ma. Normalnie masakra juz mi sie chyba z psychika coś dzieje nie tak, jakas nerwice mam albo cos.
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

Re: Mój przypadek

Postprzez figaro » 12 Mar 2013, 22:08

Witaj,
Przeczytałem cały Twój wątek i też myślę, że psychika jest Twoją niezbyt mocną stroną. Przeszedłeś wiele i byłeś bardzo dzielny, tylko teraz trudno Ci nie mysleć o chorobie bez lęku. Na całe szczęście ten lęk nie powstrzymał Cię przed leczeniem w ogóle (a tak też się czasem zdarza). Na całe też szczęście chodzisz na badania kontrolne. Ale musisz zacząć myśleć racjonalnie. Celowo nie piszę: pozytywnie, bo "pozytywne myślenie" czasem zamienia się w myślenie magiczne, które nie jest dobre.
Wszystko jest na dobrej drodze. Nie ma 100% gwarancji, że tak pozostanie, ale wtedy, w niefortunnej sytuacji ewentualnego nawrotu choroby, będziesz w dobrych rękach, tak jak byłeś na początku - w najlepszych!
Pomyśl poważnie o konsultacji psychologicznej, a jeśli będzie trzeba to również psychiatrycznej (w razie konieczności skieruje Cię na nią psycholog) - może wymagasz psychoterapii, wspierających rozmów, a może do tego leku przeciwdepresyjnego? Uwierz mi, że będziesz w stanie zobaczyć świat w normalnych barwach. Zdziwiłbyś się, jak wielu pacjentów wymaga wsparcia psychologicznego czy psychiatrycznego, to nie jest nic wstydliwego ani nadzwyczajnego.
To forum jest bardzo profesjonalne i jest ogromnym wsparciem dla wielu ludzi, ale mam wrażenie, że dla Ciebie jest trochę bodźcem do nakręcania się w Twoim lęku. Może chwilowo zrób sobie przerwę w śledzeniu wątków innych pacjentów. Już raz zrobiłeś ogromny krok, żeby sobie pomóc, zrób to jeszcze raz. To wcale nie musi być takie trudne, a zobaczysz, że warto.
Strach przed badaniami kontrolnymi zawsze będzie Ci towarzyszył. Istotne jest tylko jego nasilenie - nie pozwól, by zawładnął calym Twoim codziennym życiem.
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki,
Figaro.
Awatar użytkownika
figaro
Ekspert
 
Posty: 99
Rejestracja: 20 Sty 2011, 22:04
Miejscowość: Warszawa

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 12 Mar 2013, 22:40

I pewnie tak zrobie z tym psychologiem bo to juz jest masakra ile mozna o tym myslec i sie nakrecac, ale bez psychologa to sie raczej nie obejdzie bo nie potrafie samodzielnie odgonić tych myśli, tym bardziej ze duzo jestem w domu i nie mam co robic, chodze na kurs na koparko-ladowarki ale to i tak teraz mam takie zajecia teoretyczne to na nich i tak myśle, musiałbym chyba miec calymi dniami zajęcie zeby poprostu nie miec czasu zeby o tym myślec ale to jest raczej niemozliwe, bo pewnie i tak bym myślał, jakie to jest bez sensu ze człowiek nie moze poradzic sobie z własnymi myślami, które sterują nim w całkiem przeciwnym kierunku niż by sie chciało, poprostu boję sie tej choroby jak nie wiem co, strasznie mi sie życie podoba dopiero doceniłem to po leczeniu, masz racje pisząc to zebym dal sobie spokój z wszelkiego rodzaju stronami z chorobami itp bo zauwazylem ze zawsze po kazdym razie jak gdzies wejde i zaczne cos czytac to nigdy nie zakonczylem czytania z lepszym humorem, zawsze z gorszym, normalnie zawsze. Takie życie, sorki ze tak pisze na takie tematy związane z moją psychiką która jest w strzępach ale naprawde jak sie człowiek tak wyżali pisząc to co sie czuje to się troche lepiej na sercu robi, nieduzo ale troche, tak na serio to miedzy innymi pisałem na tym forum z myślą ze mnie ktoś poprostu pocieszy i że mi sie lepiej zrobi. Pozdrawiam
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 15 Kwi 2013, 16:18

Witam byłem dzisiaj u dermatologa powiedziałem jej o tym ze mnie nieraz swedzi w okolicach biodrowych i na lydkach a ona powiedziała ze to najprawdopodoniej skutek uboczny chemioterapii, i przepisała mi jakis lek Hydroksyzyna i mam pytanie do was czy jest to mozliwe ? Czytałem o tym leku i troche sie boje go brac, ludzie pisza ze ma duzo skutków ubocznych, ze jakies drgawki i jakies zaburzenia osrodka nerwowego, mam watpliwosci czy lekarz dobrze trafil z tym lekiem, mnie to az tak nie swedzi, moze pare razy w tygodniu po pare minut a jak mam brac ten lek i mam jakies zaburzenia miec to ja bym chyba wolal zeby mnie to dalej swedziało.Tymbardziej wydaje mi sie ze nawet jak mi to pomoze to co, przeciez chyba caly czas nie bede tego leku brał, a nawet jakbym skonczył go brac to swiad chyba wróci, dobrze rozumuje ? Najgorsze jest to ze na tym leku jest napisane ze "nie mozna prowadzic pojazdów mechanicznych" a ja nawet o tym nie wiedziałem gdy mialem przepisywany ten lek, a ja musze codziennie autem jezdzic a co gorsze chodze na kurs koparko ladowarki i nie obejdzie sie bez tej obslugi maszyn. Poradzcie coś, bo ja troche nie chce miec jakis zaburzen albo cos w tym stylu. Do tego na wizycie odnioslem wrazenie ze lekarka nawet nie dala mi do konca opowiedziec tego co chciałem powiedziec, moze ona myslala ze mnie caly czas non stop swedzi albo cos, tak jakby na "odwal sie" byla ta wizyta.
Czy jakbym jeszcze sie wstrzymał z tym lekiem i jutro umowil sie u innego dermatologa i zobaczył co inny powie, czy dobrze zrobie ?
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

Re: Mój przypadek

Postprzez mario » 15 Kwi 2013, 18:50

Witaj Hydroksyzyna jest lekiem antyhistaminowym I generacji o działaniu przeciwświądowym, ma również działanie anksjolityczne (przeciwlękowe) i lekko sedatywne (uspokajajce) nie bój się tego leku, podaje się go również z powodzeniem małym dzieciom :). Moja rada wypij sobie go na noc bo przez kilka dawek leku na początku może wystąpić nadmierna senność ale to na początku. Pozdrawiam mario
"Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie,"
Awatar użytkownika
mario
 
Posty: 36
Rejestracja: 03 Lip 2011, 13:51

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 15 Kwi 2013, 19:23

No ale to troche dziwne, nie zebym podwazał kompetencje lekarza, ale moim zdaniem to nalezało by znalesc przyczyne tego swiądu, a nie tylko leczyc objawy. Ja na przykład wole zeby mnie to raz na jakis czas zaswedziało bo nie jest to jakies swiąd nie do zniesienia czy coś juz sie do niego przyzwyczaiłem, nieraz swedzi mnie co dzien po troche, nieraz raz w tygodniu chwile, nieraz mnie wogole nie swędzi nawet przez 2 tygodnie, nigdy nie swedzi mnie caly czas i nigdy nie bylo ze swiad jest nie do zniesienia, zauwazylem ze jak powstrzymam sie od drapania to swiąd szybko mija a jak sie zaczne drapac to juz sie drapie. Ale nigdy tak zeby mi to jakos bardzo przeszkadzało, udałem sie do lekarza bo myslałem ze trzeba znalesc przyczyne i dlaczego swędzi, i troche sie rozczarowałem, mysłałem ze lekarz zleci jakies badanie albo cos. Szczerze to ja nie lubie brac zadnych leków, a tym bardziej ze moim zdaniem to sto razy wole zeby mnie to swedziało tak jak swędzi niż faszerowac sie jakimis lekami które raczej nie wylecza mnie a co najwyzej zlagodza objawy swiądu który nie jest wcale bardzo uporczywy, a na myśl o jakichs skutkach ubocznych to mi sie od razu nie chce jak sobie wyobraze ze bede mial jakies skutki uboczne i jakies zaburzenia które nie pozwalają mi kierować samochodem i wogole tez wolalbym zebym nie byl taki senny, nie mam problemów ze snem a teraz jak sie ciepło zaczyna robic to jednak wolalbym pozostac w ruchu i zyc normalnie. Jednak zdecyduje sie jeszcze chyba na innego dermatologa, jutro sie umówie i zobaczymy co mi powie. Może chociaz wysłucha mnie i cos tam powie a nie tak jak dzisiaj, wszedlem do gabinetu, zdazylem powiedziec tylko ze mnie swedzi i ze bralem chemie i tyle, a babka 5 minut cos tam pisała, mówie jej ze swedzi mnie w okolicach biodrowych i na lydkach a ta mi kazała pokazac brzuch i z odleglosci 1,5m przez ulamek sekundy juz mnie zdiagnozowała i odesłała z kwitkiem.
Poradzcie coś, fajnie by było jakby sie troll wypowiedział :D
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 29 Kwi 2013, 18:29

Witam mam znowu problem, ostatnio juz sie troche uspokoiłem, miałem zajecie nie myslalem o tym wszystkim, ale znowu mam problem otóż wczoraj popołudniu tak jakby zaczęły mnie boleć plecy u dołu, pisze tak jakby poniewaz sam nie byłem pewien na 100 procent czy mnie boli, ale jednak doszedłem do wniosku że mnie troche jednak boli bo bym sobie tego nie wymyślil, ale mało boli, wiadomo co sie dalej potoczyło, od razu skojarzyłem jedna rzecz ponieważ kiedyś niedlugo przed usunieciem jądra, miałem taki czas że zaczeło strasznie boleć jądro, podbrzusze i plecy, tylko że wtedy to mnie naprawde bolało że musiałem w łozku lezec jeszcze z goraczka i brać ketonal żeby mnie troche mniej bolało. Ból wydaje sie taki że juz mnie kiedyś tak bołało, tylko od razu myśle że to taki sam ból jak wtedy z tym że jakby go porównać w skali to tak, tamten ból sprzed choroby miał nasilenie 100% i na takim poziomie utrzymywał sie przez pare dni, a ten to bym raczej powiedział że ma nasilenie ogólne 3%, nieraz 0 a momentami skacze do 10%. Wczoraj to było tak że od popludnia miał 10% przez caly czas, i sprawa wyglada tak że wiadomo juz od wczoraj pogrążony w czarnych myślach i w smutku, w nocy spałem normalnie ale po przebudzeniu pierwsza myśl "boli czy nie" i niby mnie rano nie bolało ale myślec o tym nie przestałem i dalej chyba zaczeło mnie boleć tak jakbym sam sobie ten ból zażyczył. Tu mam pytanie do trolla czy móglby opisać o co chodzi z tym bólem czy nowotworowy jest raczej stały, czy zmienny, czy raczej silny czy moze być słaby, bo już nie wiem niby miałem jechać w nastepnym tygodniu do lekarza na kontrole, a teraz nie wiem czy mam teraz juz jechac czy co, co mam lekarzowi powiedziec, przeciez nie powiem ze boli mnie ale nie jestem pewien czy mnie napewno boli. Najgorsza myśl że tam sie coś juz przerzutuje a ja czekam, może trzeba szybko reagować albo coś, żeby potem nie było na coś za późno, jedno z gorszych myśli to ta że ostatnio troll napisał w którymś z wątków że takie bóle oznaczają już bardzo zaawansowaną chorobe a tego sie najbardziej boje.
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

Re: Mój przypadek

Postprzez romi » 29 Kwi 2013, 18:42

Witaj
A może to "tylko" ból kręgosłupa po jakimś wysiłku, albo długim siedzeniu przy komputerze?
Czasokres miedzy kontrolami jest tak dobrany, żeby choroba nowotworowa jeśli będzie nawrót nie rozwinęła się na tyle żeby były przerzuty i były bardzo zaawansowane. Także spokojnie, nie panikuj, jak pójdziesz do lekarza to możesz powiedzieć mu o swoich problemach.
Pozdrawiam
romi
 
Posty: 4210
Rejestracja: 03 Paź 2011, 10:46

Re: Mój przypadek

Postprzez 21tehace21 » 29 Kwi 2013, 19:02

Mam tylko nadzieję że nie bedzie za późno jak pójde w nastepnym tygodniu, ale właśnie nie wiem czy podczas tej kontroli bede miał akurat TK j. brzusznej i miednicy ponieważ miałem robioną w połowie lutego na której było czysto, a lekarz coś mówil że nie można tak czesto robić tomografi i że chyba zrobi mi jak zwykle markery i pewnie wydaje mi się że usg i rtg, oby tylko nic złego bo teraz to by lipa była straszna, ponieważ bardzo możliwe że za dwa miesiące zrealizuje sie jedno z moich większych marzeń ostatniego czasu, chciałbym bardzo kupić sobie motor, a jedyna rzecz jaka może mnie powstrzymać przed tym to chyba stan zdrowia bo pieniądze raczej sie znajdą, no chyba że jeszcze koniec swiata moze mi przeszkodzic albo wojna, juz zbieram i zbieram na ten motor bardzo dlugo czasu a teraz jakby juz przy samej mecie zbierania funduszy przyszło mi znowu lezec w szpitalu i chemie brać to zostaje mi tylko sznur i lampa, wiem wiem ze nie mozna mi tak pisać i wiadome ze bym raczej tak nie zrobil, tylko bral te chemie, ale zalamal bym sie juz chyba calkiem i pewnie płakał bym 24 na dobe.
21tehace21
 
Posty: 111
Rejestracja: 12 Lis 2012, 16:12

PoprzedniaNastępna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości