przez troll » 12 Mar 2013, 19:51
Witam,
Generalnie to sposób leczenia prezentuje się fatalnie:
- 6 kursów chemioterapii to stosowano owszem ale we wczesnych latach 90. A przypominam, że mamy rok 2013! A więc bardzo poważny błąd (1).
- całkowity staging (czyli określenie stopnia zaawansowania choroby i tym samym zakwalifikowanie chorego do właściwej grupy rokowniczej) opiera się o wyniki tomografii (klatka, brzuch, miednica), oznaczenie wartości markerów po zabiegu (AFP, bHCG, LDH - wszystkie trzy!) oraz wynik histopatologiczny. Jeśli już na początku leczenia staging nie został prawidłowo przeprowadzony to oznacza nie mniej, nie więcej tyle, że zastosowane leczenie mogło być absolutnie nieadekwatne do stopnia zaawansowania klinicznego choroby a co za tym idzie - po prostu dużo mniej skuteczne. Teraz się tego nie dowiemy bo nie da rady wywróżyć poziomu LDH sprzed początku leczenia. Na pewno jednak nie należało podawać 6 kursów EP. Plan powinien już wtedy obejmować chemioterapię - 3x (lub 4x - nie wiadomo!) BEP (lub jego ekwiwalenty - analogicznie 4x EP lub 4x VIP) a jeśli markery po tym leczeniu nie spadłyby w zakres referencyjny - chemioterapia ratująca - 4x TIP. Obecnie zmiana rozmiaru przerzutów w badaniach obrazowych nie jest kryterium kontynuacji albo przerwania chemioterapii. Ogromny błąd - teoretycznie w tym momencie leczenie nie powinno się rozpocząć (2).
- Wobec rozpoznania w badaniu histopatologicznym utkania potworniaka dojrzałego skierowanie chorego na PET-CT jest absolutnym błędem! Potworniak dojrzały jest nowotworem, który teoretycznie powinien być mniej groźny niż inne rodzaje utkań nowotworowych guzów germinalnych jądra (bo jest dojrzały histologiczne a więc jego potencjał złośliwości jest dużo mniejszy). I rzeczywiście tak wygląda to u młodych chorych (<15 lat) gdzie w ogromnej większości guzy o morfologii potworniaka dojrzałego nie przerzutują. Natomiast sytuacja ma się inaczej u starszych chorych, gdzie przerzuty potworniaka dojrzałego są stwierdzane ze znacznie większą częstością. Zakładam więc, że u chorego w którymś z guzów pozostałych po chemioterapii utkanie takie się znajduje i może w krótkim czasie być miejscem wyjścia wznowy (nawet pomimo tych 6 kursów chemioterapii!). Co więcej - diagnozowanie potworniaków dojrzałych w PET-CT mija się z celem (w ogóle w tym przypadku PET-CT jest bezcelowe) ponieważ nie metabolizują one radioznacznika (F-FDG) w takim stopniu w jakim umożliwiałoby to stwierdzenie czy zmiana jest aktywna metabolicznie czy nie. Obrazowo SUV dla guzów zawierających potworniaka dojrzałego będzie praktycznie taki sam jak dla otaczających tkanek a więc niemożliwe jest odróżnicowanie czy guz jest "żywy" czy nie. Czyli kolejny błąd. PET-CT jest w tym przypadku bezużyteczne (3).
Będziesz pewnie zachodzić teraz w głowę jak te błędy naprawić. Może się okazać, że niektóre szanse zostały już zaprzepaszczone. Niemniej jednak trzeba teraz zrobić wszystko, żeby dalsze leczenie było maksymalnie prawidłowe i maksymalnie agresywne - żeby już więcej żadnej szansy nie zmarnować. W oparciu o wklejoną dokumentację wszystkie zmiany po chemioterapii trzeba operować. A więc zgodnie z tym co napisał Figaro - najpierw RPLND - usunięcie całkiem sporego guza przestrzeni zaotrzewnowej, później dwie metastazektomie - usunięcie pozostałości z płuc. Jeśli w którymkolwiek z badań histopatologicznych po tych operacjach okazało by się, że przetrwałe, operowane zmiany zawierają żywe utkanie nowotworu - wtedy będzie to wskazaniem do chemioterapii II linii. Jednak nie wybiegając tak daleko w przyszłość teraz musicie skupić się na skonsultowaniu w ośrodku referencyjnym lub polecanym na Forum (CO-I Warszawa, Magodent w Warszawie, 4WSK we Wrocławiu) i szybko działać w kierunku zdobycia terminu na operacje.
No i osobiście ograniczyłbym zaufanie do "specjalisty", który za nic ma jakiekolwiek standardy leczenia nowotworów jądra... Ale to już moja prywatna sugestia.
Pozdrawiam

