Tak trochę spróbuję podsumować ostatnie wypowiedzi:
czarli napisał(a):Ale musisz próbować jakoś to ogarnąć, w końcu jesteś chłop
czarli napisał(a): Spróbuj się uspokoić
Ale nawet po wygranej walce:
czarli napisał(a):a przed każdymi badaniami nie śpię kilka nocy
Nikt nie mówi, że będzie szybko, łatwo i przyjemnie... Bo to ostra szkoła życia. Ja mam ostatnio wrażenie, że w ciągu tych dwóch lat postarzałem się o jakieś 30, ale to być może wina mojej podupadłej psychiki. Popatrz na to z nieco innej strony: Może to nieco kontrowersyjne i nie na miejscu, ale (często) nowotwory jądra są taką wersją demonstracyjną innych chorób nowotworowych. Zobacz co mówią statystyki wyleczalności... Przed tobą stoi poważne zadanie do wykonania - trzeba zebrać wszystkie pokłady sił, aby stanąć do walki i ją wygrać!!!
Napiszę Ci słowa jakie pisali mi koledzy z większym doświadczeniem (choć nie byłem w stanie w nie uwierzyć, dopóki nie odczułem tego na własnej skórze): "Chemioterapia nie jest nawet w połowie tak straszna, jak strach przed nią, a strach ma wielkie oczy"
Każdy z as jest mężczyzną, ale każdy z nas się bał, boi się i będzie się bał. Każdy inaczej - każdy na swój sposób.
Jarek79 napisał(a):Chciałbym już być przygotowany na walkę z tą chorobą bo przegrać jej nie mogę w żadnym wypadku.Teraz plan jest taki że idę na konsultację do CO-I ale wybiegając w przyszłość muszę już pogodzić się z myślą o ewentualnym wycięciu jądra i dalszym leczeniu
Dobrze, że starasz się być świadomym pacjentem, wiedz również że takie czekanie jest o stokroć godrsze psychicznie (a przez to fizycznie) niż sama terapia.
Pamiętaj o jednym - może również zakończy się na obserwacji tych zmian.
Trzymaj się ciepło.
Pozdrawiam
Arek
ca embryonale (pT1N0M0) >> rok obserwacji >> 4 BEP - 4 WSK Wroc. >> RPLND - MAGODENT